Nie bylo mnie troche a nadrabiania cala masa.

Ale nadrobie kiedy indziej.
uff, i po remoncie. Teraz tylko sprzatanie. Chociaz remontowany pokoj juz wysprzatany. Tylko dywan odkurzyc, wytrzepac i yprac, ale to rola meza.

No i mielismy troche prebojow . Sufit nie chcial sie rowno pokryc (nie polecamy Duluxa), przez co trzeba go bylo malowac az 4 razy. No i pierwszy raz w zyciu tapetowalismy z mezem.

Tzn. on tapetowal 2 raz, ale wyszlo calkiem niezle. Niby remontu na 2 dni, ale przez te przeboje i przez to, ze maz mogl robic to tylko wiezorami to meczylismy sie z nim 4 dni...
No i przez ten remont niepostrzezenie weszlismy w 8 miesiac...
Ja chora. Juz ponad tydzien. Angina... Juz tydzien ejstem na antybiotyku, ale cholerstwo nie puszcza mnie. Gardlo odpuszcza, ale zatoki zapchane... Rodzinny zalamuje rece. Zobaczymy co jutro powie ginka. Wyniki z krwi fatalne. Mimo 20 dniowej kuracji z zastrzykow z zelaza, erytrocyty i hemoglobina dalej spadaja...
W piatek przyjezdza braciszek. I do piatku musze miec wysprzatana na gnalz chate.

N ie wiem jak to zrobie. Dobrze, ze maz mi pomaga, bo bym sie zachlastala.