• Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Sierpień 2012

Olga RaQ mi w szpitalu powiedzieli że na spacer przy ładnej pogodzie to można już na drugi dzień po wyjściu ze szpitala wyjść:tak: Kurczę takie mam spokojne dziecko a wogóle nie nadążam was nadrabiać, wiedziałam że tak będzie:-( bo niby śpi, jje i długie przerwy ma między karmieniami ale a to pranie, prasowanie i leżę i się na nią patrzę :tak: bo się nie mogę napatrzeć :-D nawet nie gotuję bo mama z teściową zapełniły lodówkę :-p a i tak jakoś nie mam czasu tu zajrzeć i trochę mi smutno z tego powodu:-( może jakoś później się ogarnę ;-) narazie opiszę wam swój poród bo jakieś pozytywne opisy też muszą być ;-)


pamelcia
, uhu, rzeczywiscie poszlo szybko! a gdzie rodzilas?
 
reklama
laseczki, mam skurczo-bóle od około 2h co jakieś 12 minut. są dość dokuczliwe ale bez tragedii. tyle ze inne niż do tej pory. takie krótkie dośc po jakieś 10-20sek jak narazie i bardziej przypominają mi parcie na stolec, jakby na jakąś biegunke. bylam juz z 10 razy w kibelu i próbuje ale nic konkretnego z siebie wydusic nie moge, a czuje ze mam potrzebe i koniecznosc. zastanawiam sie czy to nie czas na lewatywe ktora sobie kupilam i mam w gotowosci. no nic, wzielam 15 minutowy cieply prysznic i czekam czy sie bedzie rozkrecac. i tak mielismy jechac na ip przeciez dzisiaj, ale jakos okolo 10-11 planowalismy. jak sie nie uspokoi to budze tz. tylko te skurcze jakby ,,parte,, nie wiem czemu tak to czuje...
 
Marta, bardzo możliwe, że to to, ale parte to nie są na pewno:tak:

dzag, no to dobrze, że już jesz. Ale piszesz, że Tymek nie daje zjeść, musisz do niego lecieć od razu jak zakwili? Może jestem wyrodną matką:-(, ale ja odczekuje chwilę, bo czasami zapłacze przez sen i wraca spać, a jak słyszę, że się rozkręca to wysikam się jeszcze szybko, umyje ręce i dopiero do niej. Gdy M jest w domu to ja jem, czy kończę co tam mam do zrobienia, a M idzie ją uspokoić, cyca jej nie da ale jej też się nic nie stanie jak chwileczkę poczeka. Zresztą nawet jak Ci wystygnie to możesz odgrzać.
 
jestem z powrotem w domu
od 4 rano miałam skurcze, tak co 15 minut i dość bolesne, ale bardzo krótkie. o 6 poszłam pod prysznic, nie przeszły do 6:30, więc przed 7 zaczęłam TZ, że chyba musimy jechać wcześniej niż ustalaliśmy. o 8:30 byliśmy w szpitalu na izbie przyjęć.

w międzyczasie napisałam sms-a do położnej, z którą zresztą jestem w kontakcie od kilku dni, że jadę na izbę, wg. ustaleń, ale mam też bóle co 15 minut itd. oddzwonila do mnie jak byłam na izbie, i zapytała dokładnie jak sytuacja, jak się czuję co ile mam skurcze i czy to pierwszy poród bo nie ma przy sobie notesu. powiedziała, żebym się odezwała po wszystkich badaniach, ale wyglądana to, że to jeszcze sporo godzin do porodu. i że wchodzi teraz na basen więc nie będzie odbierała telefonów przez 2 godziny, że oczywiście może nie iść i natychmiast przyjechać, ale powiedziałam że nie ma potrzeby i nie ma sensu narazie, że odezwę się i dam znać co mi powiedzą.

położyli mnie na KTG, na jakieś 40 minut, miałam dalej te bóle, tak samo mocne, ale one się zapisywały jako 30-40, TZ mi mówił co jest na monitorze, bo siedział tam ze mną w tym pomieszczeniu. byłam w szoku, bo miałam juz na ktg skurcze po 80, i w ogóle prawie ich nie czułam. A te już nieźle mnie łupią. No ale nic. potem mnie wzięli do gabinetu i od wejścia zanim jeszcze lekarka zajrzała w moje ktg i dokumenty mówi, że niestety dzisiaj nie mają miejsc, i czy ma mi szukać szpitala gdzieś indziej... Ja w szoku lekkim, ale mówię że nie, nie chce szpitala gdzieś indziej, ona mówi, dobrze, spokojnie, to w takim razie najpierw zobaczymy co się tu dzieje, i pomyślimy za chwilę. powiedziała że na ktg zapis jest jeszcze bardzo wczesny, skurcze są ale bardzo delikatne, do porodu jeszcze daleko, potem na fotel, szyjka na jeden palec (2cm) ( i tak już coś), długo tam międoliła, nawet przepraszała że tyle czasu że wie że to boli, oczywiście to mnie nic nie bolało :-), potem USG, wody ok, łożysko ok, dziecko ok. Powiedziała, że się sytuacja bardzo powolutku rusza, ale że mam jechać do domu bo to narazie nie jest jszcze poród, że mam przyjechać jutro rano po obchodach około 9, oczywiście jeśli będzie się coś działo (krwawienie, wody, bóle co 3-5 minut trwające conajmniej 60 sekund, które nie przejdą po nospie) to mam od razu przyjeżdżać. A jeśli tak będzie jak jest teraz, to jutro rano i wtedy już podgonią indukcją. Nie mogłam zadzwonić do położnej bo była na basenie :-) więc nie mogłam jej powiedzieć że nie chcą mnie przyjąć i żeby interweniowała, bo miejsce na pewno jest, ale luzik. Zrobię to teraz jadąc. Pewnie się tak zabezpieczają z miejscami.

Oczywiście cieszę się z jednej strony, że sobie jestem w domu a nie tam. Wolę jak najbliżej do porodu być w domu. A oni mają pewnie politykę taką, że wiedzą że u mnie to będzie teraz trwało np. jeszcze 20 godzin, i nie mają na tyle czasu miejsca na porodówce. A jak mam leżeć w sali na patologii i mieć te bóle co mam teraz to wolę być w domku. Odszedł mi czop jak przyjechałam do domu, lekko brudny różowy. Mam plamienie (uprzedzała mnie o nim po badaniu szyjki, ale to jest w porządku). Powiem tylko, ze i tak czuję, że będę jechała jeszcze dzisiaj tam. Bo się rozkręca. I bardzo się cieszę, że jestem w domu i że mam bóle, a nie odeszły mi wody, bo pewnie szyjka się pomału otwiera, więc to lepsze niż odwrotnie.
Wzięłam nospę, narazie bez różnicy i idę do łóżka bo jak mnie łapie, to dech zapiera i nie mogę nawet słowa wydusić wtedy. Oczywiście cieszę się na maxa że się zaczyna i że coś się dzieje, i nawet że mnie boli.

Będę nadawać. Miłego dnia.
 
No to ja obstawiam, że dzisiaj wracasz do spzitala i dziecie dziś lub zaraz po pólnocy będzie na świecie. A z tymi miejscami różnie bywa. JA zostałam przyjęta, ale czekalam na korytarzu na porodówce 2 godziny, aż zwolni się sala porodowa i to nie był zabieg ze strony personelu, bo siedziałam na krzesełkach na przeciwko tych sal i faktycznie były zajęte, ale zanim Ty wrócisz to już na pewno będzie coś wolnego, poza tym masz położna:-)
 
Mart, to zaciskam kciuki by sie samo wszystko szybko zaczęło;) i jeszcze szybciej skonczylo;-)
wiesz, jak mi podali oxy to czulam tylko twardnienie macicy a na ktg skurcze pokazywaly sie chyba najwieksze z mozliwych...z kolei po przebiciu pecherza płodowego jak zaczelam czuc skurcze bolesnie to to wlasnie bylo takie uczucie jakby mi sie za przeproszeniem srać chcialo:dry: i tak do konca porodu juz, choc nic tam im nie zrobilam.
tam ciagle tyle kobiet rodzi ze naprawde mogli nie miec miejsc, watpie by cie oszukali:p
ja najbardziej ubolewam ze musialam w podwojnej sali rodzić, bo sie jedynka nie zwolnila zadna, niby mialam wtedy wszystko gdzies, ale to mile nie bylo ze sto osob tam sie krecilo i tam sobie stalo naprzeciwko mnie gdy juz lezalam z rozkraczonymi nogami, gadalo, zartowalo jak gdyby nigdy nic..

w dniu wypisu kupilam butle i mm. tak dla komfortu psychicznego, ze jakby cos to mała nie umrze z głodu, ale to wtedy mialam kryzys bo te brodawki pekaly i bolaly jak nie wiem co...raz ja nakarmilam tym mlekiem by odpoczely. potem wybawiły mnie kostki lodu:) a, i ja kupilam mleko gerbera.

i chyba ponad polowa rzeczy ktore wzielam do szpitala okazala sie nieprzydatna...

dzag, ja tak wlanie wczoraj sobie myslalam ze moze małej jest goraco i dlatego tak marudzi...ale dzis jest chlodno, pada od rana, a od rana mamy to samo...non stop cycek. jak odkładam to krzyk i gryzienie rączki badz pieluszki tetrowej.

smaka mi narobilas na nalesniki.... zjadlabym, takie z serem na słodko...ale przez to wszystko to sie boje, bo to jednak smażone...

LeRemi, od kiedy to bepanthenu sie nie zmywa?:p mi mama to wlasnie kupila na brodawki i w ulotce bylo napisane ze trzeba zmyć. poza tym...mi nie pomoglo


my dziś mamy juz miesiac:-)
 
Ostatnia edycja:
Bepanthen trzeba zmyć położna mi mówiła. Ja stosuję bepanthen, medelę purelan wietrzę a rany nadal są.
Dziewczyny długo krwawiłyście po porodzie? Ja miałam łyżeczkowaną macicę a krwawię już 12 dzień takim śluzem krwistym.

Mart81 oby dziś udało Ci się urodzić. Trzymam kciuki.
 
Przepraszam ze dzisiaj tylko tak o sobie.

po dwóch nospach skurcze regularne co 8 minut, coraz bardziej boli i trwaja okolo 45 s. dzwonilam do poloznej. kazala wejsc do wanny, z kieliszkiem czerwonego wytrawnego wina, co wlasnie uczynilam (nadaje z wanny). i czkeac az bede miala skurcze co 5 minut przez 2h, wtedy do niej dzwonic
, ona ogarnia sale a ja wtedy jade.

dziewczyny, ja chyba w końcu rodze!!!!! :confused::-):szok:

ale jestem happy
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry