• Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Sierpień 2012

Ratina, my nie chcemy szczepic przed 8 miesiacem, mozliwe nawet ze wcale szczepic nie bedziemy. Niestety przychodnie sa dosc upierdliwe w tym temacie... Wiem, ze z netu sie wszystkiego nie dowiem, ale moja szkola rodzenia pomaga tez po porodzie i moge zaprosic polozna od nich jesli zajdzie taka potrzeba.
Takze spoko luz, sama z moimi pytaniami nie zostane.
Sorry za brak polskich znakow, ale pisze jedna reka, bo maly na cycu wisi... Tez Wam juz reka odpada od trzymania?
Mi sie jakos ta fasolka nie sprawdza...
 
reklama
”mala.di” pisze:
wcisnela jej ta strzykawe do buzi, wlewala to mleko i mowi do mnie, ze jak dziecko glodne nie bylo jak cala porcje zjadło...
No matko i córko! :wściekła/y: Jakby babie wstrzyknęli coś prosto do gardła to trudno, żeby tego nie zjadła… A te 10-20% to naprawdę, tyle ma prawo dziecko spaść. Oczywiście musi to nadrobić, ale przy takich wartościach nie ma się co stresować. A pielęgniarki i położne tak stresują niepotrzebnie, żeby mogli szybciej się pozbywać mam z oddziałów. Leżałam na sali z jedną dziewczyną, synek spadł jej na wadze 9% (wszystko liczyłyśmy) w drugiej dobie i pediatra babiszon wydarła się po niej dosłownie, że dziecko zagłodzi, że jak nie rozumie co ona do niej mówi, to niech się zastanowi, czy chce je zagłodzić!! No masakra po prostu :szok:. Biedna dziewczyna tak się zestresowała, że następną noc calutką przesiedziała roztrzęsiona i zapłakana z synem przy cycku. Następnego dnia na wizycie pediatrycznej dziecko ważone – podskoczył o 3%, czyli nadal spadek na wadze 6% w stosunku do wagi urodzeniowej – więc co to jest, paręnaście gram, bo ten jej synek to taka kruszynka była jak się urodził. A ten babiszon nagle w skowronkach, że cudowna waga, wzorcowo i w ogóle… A dziewczyna prawie się wykończyła nie tyle fizycznie co psychicznie.
A mój Tymek w tym czasie urodzony z wagą 3040g, spadł (leżąc cały czas pod opieką personelu na patologii) na najniższą wagę 2880g, czyli 6% w dół, a lekarze mówili, że tyle to nic, spokojnie mógłby spaść z wagi jeszcze i nie byłoby stresu, bo zdrowe dziecko do 20% dziecko ma prawo spaść.

”mala.di” pisze:
dziewczyny, kurcze, jakie my mamy szczescie ze udalo nam sie donosic ciąże , ze nasze dzieci żyją, w wiekszosci są już z nami, są tak silne...nawet te urodzone przed czasem, niekoniecznie od razu okazy zdrowa rosną w siłe :)
No, też tak ostatnio mój M wspomniał, jak wyszliśmy od mojej gin z gabinetu… Że jeszcze niedawno widzieliśmy na ekranie taki mały groszek :-) i doktor mówiła delikatnie, że to jest samiusieńki początek i żeby się jeszcze nie nastawiać, bo na takim etapie wiele ciąż się traci. Nie, żeby zestresować, tylko tak delikatnie, żeby nas nie zranić. To był 3 tydzień ciąży. A teraz Bąbel z nami, cały i zdrowy, mimo, że przyszedł na świat troszkę za wcześnie :-).

”k8libby” pisze:
asia, nie chcę położnej, bo nie chcę, żeby mi truła o szczepieniach. Podałam tez specjalnie adres zameldowania a nie zamieszkania, żeby sanepid zgłosił sie do moich rodziców a oni i powiedzą, że za granicą mieszkam.
Ależ Ty buntownicza jesteś w sprawie tych szczepień. Nie rozumiem tego :no:. Z resztą - prędzej czy później i tak Was dopadnie, bo jak dziecko do żłobka albo do przedszkola będziesz chciała oddać to musisz udokumentować szczepienia podstawowe. A położna środowiskowa nic na temat szczepień nie mówi. Nie po to do Ciebie przychodzi i nie od tego jest.

MieMie, no ale termin na ta obronę Ci się trafił… Trzymam kciuki. Przebrniesz przez to na pewno i będziesz hirołką :-D.

”MieMie” pisze:
1) jak pielęgnowałyście pępuszek, który odpadł?
To już było ostatnio na wątku o pielęgnacji. Ja jeszcze ze 3 dni przemywałam gazikiem spsianym Octeniseptem, bo to jednak trzeba według mnie odkazić jak się tam krewka zbiera.
”MieMie” pisze:
2.) czy regularnie czyścicie noski swoim dzieciom? Bo wydaje mi się, że Lila ma trochę zatkany. Trzeba więc podać jej roztwór z soli fizjologicznej zapewne tak?
Mój Tymek ma cały czas kozy w nosie :-p (i muchy chyba tez jak taki marudny :-D). Więc je tylko delikatnie patyczkiem wyciągam. Dopóki nie dostanie jakiegoś kataru nie będę mu nic wpsikiwać. Sama bym szału dostała, gdyby mi ktoś do nosa wodę psikał. Ale jeśli Lilka ma nosek zatkany to faktycznie coś z tym trzeba zrobić.

”RatinaZ” pisze:
A wiecie co dzisiaj zrobiła moja Mała...za przeproszeniem: osrała mnie po całości...przewijałam ja i poszła jej z pupy taka fontanna,że cąłą bluzke i spodnie miałam w kupie :) ominęło,przewijak,pieluszkę,ciuszki i uderzyło prosto w mamę...jakby celowała :):):)
Znaczy się – było Ci pisane, skoro wszystko inne ominęło :-D. No frajda z tymi Bąblami.


A ja ostatniej nocy dostałam chyba jakiegoś nawało pokarmu, słowo daję :szok:. Normalnie Tymek dostaje butlę w nocy 2 razy, dopiero nad ranem dostaje pierś. A ostatniej nocy raz dostał pierś, potem po 3 godzinach znowu pierś - bo tak mnie bolały że stwierdziłam, że nie wytrzymam. Nażarł się tak, że usnął w trakcie jedzenia i bezwładnego go do łóżeczka przeniosłam :-p a ja dalej miałam full piersi. Z tej, z której się nażarł odciągnęłam laktatorem 30ml, z drugiej 40ml ale dalej twarde jak betony. Ręcznie dociągnęłam jeszcze bez wysiłku 20ml z obydwu i sikało dosłownie ciurkiem :szok:. I to mleko, a nie ta pierwsza woda jak zwykle. No szok. Zobaczymy co będzie dalej...


Edit: Ten mój młody gniewny stracił gdzieś smoczek... Zostawiłam go zasypiającego ze smoczkiem w buzi, przychodzę i nie ma. Nie ma na podłodze, nie ma w kocyku, nie ma pod głową... No nigdzie go nie widzę. Jak śpiące dziecko może posiać smoka :confused:. Niesamowite...
 
Ostatnia edycja:
Dzag, dziecko naszych znajomych zmarlo w 3 dobie od urodzenia. Stwierdzono powiklanie poszczepienne. Gdyby nie to, pewnie tez slepo bym szczepila. Konsultowalam to z wieloma lekarzami, zdania sa podzielone, ale zdecydowana wiekszosc twierdzi, ze krzywdy dziecku nie robie nie szczepiac.
 
Może patrzyłabym na to inaczej, gdyby coś takiego przydarzyło się gdzieś w moim otoczeniu... Ale jednocześnie kilku tysiącom dzieci zaszczepionych tego dnia tą szczepionką nic się nie stało...
 
Śmierć to najdrastyczniejsze co może się przytrafić. Jest cała masa powikłań, które wychodzą po czasie. To czy się decydujemy na szczepienia to indywidualna decyzja rodziców. Każdy robi to wg własnego sumienia. My podjęliśmy taką decyzję i uważam że była słuszna, bo dziecko zdrowe nie było. A szczepi się przecież zdrowe dzieci. W miksie z antybiotykiem mogło by być bardzo nie wesoło.
 
dzag, może to efekt jedzenia? super, super:-) A moja Urszulka miała dziś w nocy ponad 4 h przerwę w karmieniu w efekcie czego mam nawał:no:, kurde kamienie normalnie i bolą. Nie wiem jak to będzie jak wyjdę na 8 h, chyba będę na aplikacji w kiblu laktatorem ściągać i niestety wylewać.
dzag, ja miałam taką samą sytuację na Ujastek z tą wagą jak ta dziewczyna z Twojego pokoju i chociaż miałam pokarmu fuul to ze strachy poiłam dziecko mm:no: Za pół roku zamierzamy się z M strać i się dwa razu zastanowię czy drugie dziecko rodzić na Ujastek, rozczarowałam się trochę tym szpitalem.

k8libby, bez rozszerzonej sekcji zwłok każdy zgon można zakwalifikować jako powikłania poszczepienne, tak jest lekarzom najłatwiej powiedzieć, bo nie wtedy nikt nie ponosi odpowiedzialności. Poza tym dla mnie jeden wyjątek potwierdza regułę, że należy szczepić, ale tak jak mówisz każdy robi jak uważa.

No nic po śniadaniu, do nauki:wściekła/y:
 
no hej kochane

nie nadrobiłam i nie nadrobie pewnie narazie. wiecie jak to jest dobę po porodzie :-).

jestesmy ze Stasiem w 3 osobowej sali z łazienką, jest bardzo przyjemnie, dziewczyny miłe, sensowne. dzieci cała trójka spokojne i ciche ( póki co). z karmieniem to szczerze powiedziawszy jestem trochę zdezorientowana, bo mały spokojny, grzeczny, ciumka co 3-4 h ( również przy pomocy nakładek silikonowych bo sutki mi narazie nie wystarczjąco wychodzą), wygląda na zadowolonego i nie głodnego, byly już dwie smółki, ale nie siusial jeszcze ani rzu, a jak ja sama coś probuje wycisnąc z cyca to jabym nic nie miala. czy to mozliwe ze on jeszcze po prostu nie jest glodny od porodu i tak sobie ssie mimo ze nic nie leci a za chwile będzie cyrk. czy po 24h to nie możliwe? i znaczy ze sie najada? po jakim czasie od urodzenia wasze dzieci zrobiły siku?

poza tym ciągle płacze ze szczęścia jak sie na niego patrze. tz jest tak zakochany ze przyjechal wczoraj w odwiedziny o 22- wariat. mielismy potajemną schadzke na korytarzu :-)

nie wiem kiedy wychodzimy bo nie wiem jak po tym moim zabiegu

poród jest największą masakrą świata jaka mozna przeżyć, ale to ze sie rodzi. dziecko które kladą ci na brzuchu to jest najwiekszy cud świata i najpiekniejsze przeżycie dla kobiety jakiego można tylko w życiu zaznać.
 
Apropo szczepien tez od kogos slyszalam,ze szczepienia powoduja autyzm u dzieci...pytam sie mojego wojka,ktory jest pediatra w Matce Polce w Lodzi,ktorejs tam specjalizacji a on na mnie z morda: "tak madrale,skad to wzielas...bzdury jakies...pewnie z internetu...itd" no prul sie przez chwile dosc zdrowo na mnie...ja sie tylko zastanawiam nad dodatkowymi,tzn: nad pneumokokami,bo na rota raczej zaszczepie...
A mnie polozna trafila sie przecudowna (zreszta daje porady do gazety MAM DZIECKO-polecam)...czekam tylko jak wroci jak wroci z urlopu i do Nas wpadnie zobaczyc Mala i (mam nadzieje) Nas pochwalic :)
 
Autyzm nie ma genezy, większość lekarzy nie wie skąd jest, ale np większość skrajnych wcześniaków ma, więc podejrzewają niewykształcony układ nerwowy ;-) a że autyzm jest efektem szczepień, to amerykańska teza od dawna obalana przez świat naukowy ;-)
moja Laura była szczepiona w pierwszej dobie, potem miała operację, zapalenie płuc, tydzień na respiratorze, masakra leków, w tym uspakajających kilogramy, do dziś się śmiejemy, że dostała tyle ampicyliny, że w życiu nam nie zachoruje ;-) była szczepiona zgodnie z kalendarzem, w 6 tyg. na rota, pneumokoki, 6w1, wszystko z zaleceń poradni neontologicznej, chociaż miała mieć poszerzany przełyk w 8 tyg. pod znieczuleniem ogólnym, nikt nam nie mówił, żeby odkładać szczepienia, wręcz nalegali, bo bali się, że Młoda znowu zapalenie płuc złapie :tak:

nawet się dzisiaj wyspałam, wstawałam do Niny o 1,3,5,8 :-) Laura już babci podesłana, może coś ogarnę :tak:
 
reklama
Szczepienia to temat rzeka, lepiej powiedzcie co macie na obiad? ja to co wczoraj może zrobię tylko zapiekane brzoskwinie pod kruszonką, chciałam tylko zrobić kruszonkę z wiórkami kokosowymi i taki sos na bazie mleka koksowego, ale nigdzie nie piszą, czy można przy karmieniu kokosa?:-( Chyba w ramach ostrożności zrobię ze zwykłą kruszonką, może z mąki razowej i będzie zamiast sosu śmietana, w ramach ograniczania się 12%, a nie 18 % czy ubijana 36%:-)

Małą śpi, dom ogarnęłam idę się uczyć, a cycore się napełniają bo przy jednym karmieniu dwie zaliczyła.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry