reklama

Sierpień 2013

domi87 - dzięki za informacje :)) A jak będę umawiać się do szkoły rodzenia to mam prawo wybrać sobie położną do której chce chodzić??? Wybiorę tą Beatę co mi napisałaś. Ja chyba chciałabym umówić się z położną. Strasznie się boję, że akurat jak zacznę rodzić mój M będzie miał 24h służbę i nie będzie go przy mnie i nie będzie mnie bronił i walczył o nas :( Jutro albo w piątek jadę do przychodni na badania to zapytam w informacji. Może się kiedyś spotkamy w szpitalu :))

Eweli85 - co za zbieg okoliczności też dzisiaj na obiad robię wątróbkę z ziemniaczkami i kapustkę kiszoną. Ja tam mogę zjeść ful :)) Aż mnie brzusio zaczyna boleć z przejedzenia a po 30min znowu jestem głodna :))
 
reklama
Maciejka - eee, tam, sąsiadka palnęła i tyle. Pewnie jest się skontaminowało - tycie/okrąglenie z Towją twarzą, bo brzucha nie widać :-D

Eweli - ja również żrem jak dzika. Tylko po obiedzie muszę na chwilę "rozprostować brzuszek", czyli walność sięna chwilę z komputerkiem, ale to raczej dlatego, że mi się nie chce do zmywarki schylać ;-)
 
Madziula - pewnie, że możesz. Ja powiedziałam do kogo chcę się zapisać i podali mi wtedy jakieś terminy. Te zajęcia prowadziły 4 babki - każda poruszała inną tematykę i mi w pamięci zapadły dwie - właśnie ta Beata Szol, która sprawiała wrażenie takiej bardzo konkretnej i jeszcze jedna - nie pamiętam, jak się nazywała, ale bardzo ciepła babeczka. Ja jakbym miała nie mieć męża w szpitalu to też na pewno wykupiłabym położną więc rozumiem Twoją decyzję, nie chciałabym być zupełnie sama...A co do spotkania w szpitalu - najlepiej zacznijmy rodzić w tym samym czasie, to może w jednej sali byśmy potem wylądowały :-D
 
Ja mam różnie z jedzeniem. Śniadanie muszę zjeść duże, a później raczej małe porcje, ale naprawdę często - co 2.5 - 3h (jakiś serek czy jogurt, owoc, marchewa). Obiad też mniejszy, niż zazwyczaj. Ale są i takie dni, że wciągam jak odkurzacz:tak:

Siedzę od dziś z watą ze spirytusem w uchu i czuję przyjemne ciepełko - mam nadzieję, że mi szybko przejdzie ten ból.
 
Dzwoniłam do mojej internistki i zaleciła siedzenie w domu i watę w uchu (jak Wy zaleciła m.in spirolek na watkę i bach do ucha). Poza tym z teściową się widziałam, a ona też lekarz (tylko nie internista) - wyoglądała mnie, osłuchała, opukała i stwierdziła, że po prostu mnie zawiało. Fakt - nie mam kataru ani kaszlu, oprócz tego ucha nic mi nie jest.
 
cwietka- te Twoje obiady to mnie zawsze zwala z nóg! taka karkóweczka...no mniam! i potem zawsze chodzę i myślę o tym daniu :P ale mój tata dzisiaj gołąbki robi :D:D
Się musze załapać na ze dwa :D
 
reklama
A ja w nasmażyłam naleśników i są do wyboru - z serem, z soczewicą, z dżemikiem i z czym kto woli :) i chciałam zrobić domowy żurek na zakwasie, kupiłam specjalną mąkę i zrobiłam wg przepisu na opakowaniu, ale jakiś felerny, bo za dużo mąki na za mało wody, bo wyszedł tak gęsty jak zimny budyń, musiałam dolać chyba z 2 litry wody, ale wtedy smak przypraw zniknął, ech... Zrobię jeszcze raz z 2 x mniejszej ilości mąki :)

Uwielbiam pichcić, ale strasznie cierpię, bo nie mamy piekarnika :(((( nie mogę się doczekać po remoncie - piekarnik będzie, zmywarka i garderoba, juhuuuuu! :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry