Witam popołudniu. Teraz czuje się bardzo ok. Dziewczyny miło mi bardzo, że się o mnie troszczycie. Mam tylko wrażenie, że albo moje posty gdzieś giną, albo zwyczajnie na nie nie trafiłyście i nie przeczytałyście. Rozmawiałam z moim lekarzem już kilka razy. Jest do środy na urlopie a ja mam w czwartek wizytę a nie mam ochoty iść do kogoś innego bo zwyczajnie nie czuję takiej potrzeby. Owszem te bóle są dokuczliwe ale koleś mi już tysiąc razy powtarzał, ze u wieloródek może się tak zdarzać (macica rozciąga się już 3 raz i to może powodować takie dolegliwości) więc czemu miałabym mu nie wierzyć? Zrobiłam badania moczu, żeby wykluczyć infekcję z tej strony, biorę leki, staram się wypoczywać jak mnie boli jeśli oczywiście mam taką możliwość, cały czas czuję ruchy dziecka więc czemu piszecie, że byście tego nie lekceważyły na moim miejscu? Czy ja to lekceważę? To, że nie lecę na izbę przyjęć czekać aż z łaski mnie zbadają i odeślą po zastrzyku z nospy do domu albo nie idę na wizytę do pierwszego konowała do którego się dostanę, żeby mnie wyszarpał za szyjkę macicy to jest lekceważenie? To jest moja trzecia ciąża i naprawdę zdarzały mi się w poprzednich różne sytuacje, jeździłam zwykle do szpitala i poza tym co opisałam powyżej nic mnie tam nie spotykało... Mam nadzieję, że chociaż część z Was to zrozumie i postąpiłaby tak samo.