Bishopka
mama swoich dzieci
W temacie siusiakowym, to Wam powiem, że NIE WOLNO NIC RUSZAĆ, mi "madra" pani doktor kazała zsuwac do mycia wiec tak robiłam i co? w efekcie skórka popękała (dodam, że nie robilam nic na sile tylko delikatnie), pekniecia nie bylo widac, zero krwi nic. Zrobiły sie zrosty, do tego stopnia, że siusiak jakby zarósł i przy sikaniu mocz nie schodzil dobrze, tylko zalegal, a jak maly sikal to robila sie taka banka na penisie. Trafilam do chiururga dzieciecego, ktory niezwlocznie przeprowadzil operacje, kilka szwów wokoł penisa (wygladało to masakrycznie). Syn mial juz efekt gnilny, wiec w ostatnim momencie mial przeprowadzony zabieg. A z tego co pytalam chirurga, to najlepiej z okolo miesiecznym dzieckiem udac sie do niego, by ocenil, czy mozna cos zrobic, czy trzeba i w ogle, zanim bedzie za poźno. A i dodal, że ściaganie napletka to jest "stara szkoła" i czesto robi wiele krzywdy, co sie w naszym przypadku potwierdziło.

Już sama nie wiem co z tymi siusiakami
. Eh... Myśle że napewno bede bardzo zwracała uwage na siusiaczka Synusia !!!
