reklama

sierpniowe ciężaróweczki 2011:D

Jagienka - sliczny torcik!
Mama - sto lat dla Hani!

A ja nie zaluje powrotu do pracy,bo pomimo tego,iz kocham mojego Synka to fajnie jest sie wyrwac z domu, robic cos innego i wrocic z podwojna miloscia i cierpliwoscia do Smyka. Z dwojka dzieci tez zamierzam wrocic,ale tylko na pol etatu. Uwazam,ze nie stracilam nic z rozwoju mojego Baka. To ja zauwazylam pierwszy zabek,to przy mnie pierwszy raz stanal itp. ale co z tego,ze do pracy chodze jak i tak kolezanek za bardzo nie mam:-D bo jak tu sie z kims spotkac jak wiecznie czasu brak...:baffled:
 
reklama
Jagienka może masz rację, że zaczynają mnie dopadać zmienne nastroje...czasem sama nie wiem czego chcę ;-) Nikos w ostatnim roku przeprowadziłam się dwa razy.
Do pracy na pół etatu chętnie bym wróciła, ale trudno by mi się dojeżdżało z Bielska-Białej do Poznania :-D No a tutaj ciężarnej nikt nie zatrudni. Co do poznawania znajomych na placu zabaw itp. to mieszkam na nowym osiedlu z wypasionym placem zabaw (mój synek go uwielbia), chodzimy tam przy pogodzie nawet dwa razy dziennie, ale zawsze jesteśmy na nim sami, bo tak mało osób tu mieszka, albo nie chcą wychodzić z dziećmi na plac zabaw...chyba zacznę chodzić na osiedle obok ;-)
Ja mam w sobie duszę introwertyka, ale nie takiego skrajnego, potrzeby towarzyskie mam i jak długo nie są zaspokajane, to zaczynają wołać...teraz właśnie wołają...dobrze, że za dwa tygodnie jadę na kilka dni w Tatry, trochę się rozerwę i jakoś może kryzys minie...

Mama najlepszego dla Hani!!!!

Pflaume a ten Zus to chyba Cię nie lubi, że Ci pracy odmawia ;-)
 
To nie jestem jedyną sierpnióweczką, która nie spełnia się zawodowo :-)
Jak Pio miał 8 miesięcy to wróciłam, bo praca , bo tam czekają... A poza tym jak to tak siedzieć w domu. A pracodawca mńie zwolnił po macierzyńskim, bardzo chamsko ze mną postąpił ... I teraz mam inne podejście. Wiem ile z Piotekiem rzeczy mi umknęło i teraz nie chcę tracić tych chwil.
 
Oli, odchowasz dzieciaki to wrócisz na rynek pracy.
Moja mała chyba ma jakiś skok rozwojowy, bo dosłownie nie daje nam żyć.
Dzień po urodzinach zaczęła bardzo głośno manifestować swój upór. Chce chodzić własnymi ścieżkami, zjadać piasek z piaskownicy i dotykać wszystkiego czego tylko nie może lub nie powinna.
Nie chce też siedzieć w wózku podczas spaceru, wolałaby spacerować na własnych nogach. Dodam, że jest to niemożliwe jeśli chce się gdzieś dojść.

Wiem, że to normalne, ale trudne jak cholera.
U Was też tak jest?
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry