lenka5, a może wiesz... należy 'naprawiać świat' zaczynając od siebie? Jak można wymagać od pracodawcy, żeby nie zwalniał po ciąży/macierzyńskim i był wspaniały wobec pracownika, jeśli większość pracujących ma typowo w nosie interes firmy, w której pracuje(nie są lojalni). Jak można oczekiwać polityki prorodzinnej, jeśli większość przyznawanych zasiłków(z autopsji) to po prostu machlojki. Byle, żeby wyciągnąć siano od państwa. A to bez ślubu - bo wtedy zasiłek dla samotnej matki, a tak naprawdę te kobiety są w związku trwającym kilka pięknych lat. Rozumiem, są ludzie którym podoba się życie bez ślubu - nie mam nic przeciwko. Ale znam takich, którzy nie biorą go TYLKO przez dziecko, bo można doić państwo, bo ma się na studiach takie stypendia socjalne, że starcza na ich opłacenie, i jeszcze jest górka.
Jako osoba prowadząca firmę, i mająca styczność bezpośrednią z innymi pracodawcami, widzę, że jeśli kobieta jest w ciąży i mimo to, jest lojalna wobec firmy, to stanowisko na nią czeka, ba! są skłonni podnieść jej pensję i zadeklarować to w ZUSie, żeby dostała lepsze macierzyńskie. Jeszcze nie doczekałam się sytuacji, żeby lojalność kobiety w ciąży skutkowała zwolnieniem po macierzyńskim. Są kobiety, które zaszły w ciąże, przedłożyły od razu L4 i z arogancja powiedziały, że nie mają się jej spodziewać do końca ciąży. Mało tego, jedna wisiała w papierach firmy przez kilka lat, nie pojawiając się wcale, tylko żeby wyciągnąć kasę. Bo to jedna ciąża, macierzyńskie,wychowawcze,urlop, jakieś lewe chorobowe,znowu ciąża, macierzyńskie, wychowawcze(...). Nie dziwię się pracodawcom że potem są tak sceptycznie nastawieni. A z małymi dziećmi? Też nie ma problemu - tylko problem jest taki, że kobiecie przysługuje 60 dni na choroby dziecka w czasie roku(z tego co pamietam), więc robią wszystko(znowu lewe L4) żeby posiedzieć w domu. A tacy pracownicy niestety nie są, i pewnie nie będą cenieni, a posady dla nich trzymane.
Znowu się rozpisałam i znowu nie kierowałam tego personalnie.