• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

sierpniowe ciężaróweczki 2011:D

helo lale juz wieczor dzien pzrelecial przestalo padac i nawet sie rozpogodzilo co podzialalo na moje samopoczucie, przejzalam ciuszki od kumpeli przebralam ale pojechalam sie z nimi jeszcze poradzic przyjaciolki czy faktycznie tyle jest ich potrzebnych i oczywiscie polowa do oddania hehe wiem mniej wiecej co dokupic itd. teraz musze je tylko poskladac spowrotem do komody;Dale uwielbiam w nich grzebac wiec to sama przyjemnosc;D
 
reklama
Padać nie pada ale piździ jak w kieleckim. Ja od godziny buszuję po allegro i nie wiem na co się zdecydować, wszystkie te ciuszki są takie fantastyczne. Nie wiem też czy jak będzie gorąco to takiego świeżo urodzonego bąbla ubrać w jakieś bodziki, czy mu nie będzie w tym zbyt zimno. Generalnie dochodzę do wniosku, że mogę siebie już zaliczyć do kategorii "dostała do głowy". Ostatnio wszystko o czym myślę, mówię kręci się tylko wokół tego małego człowieczka w środku.

Lemoniada dziękuję za link do porodu na wesoło. Łzy mi lecą ze śmiechu:-)
 
Ostatnia edycja:
O matko, aż się popłakałam już parę razy czytając te opowieści. Ł. zamykał mi już laptopa bo się bał, że coś może mi się stać bo brzuch mnie zaczął boleć.
 
Przed chwilą miałam niespodziewaną wizytę mojej sąsiadki Ani. Przyszła zmartwiona zapytać się czy wszystko ok bo płaczę tak głośno, że jej córcia ma problemy z zaśnięciem (komunistyczny blok, wszystko słychać co u sąsiadów się dzieje). Mało brakowało a nie byłabym w stanie podnieść się ze śmiechu z podłogi w przedpokoju bo to nie płacz a śmiech wywołany czytaniem tematu o porodach na wesoło spowodował jej wizytę. Ale dobrze wiedzieć, że się sąsiadka martwi :-D
 
reklama
No tak czytam, czytam i mam nadzieję, że mój poród też pójdzie łatwo i przyjemnie i może będę mogła dopisać jakąś swoją anegdotkę. Przespanej nocy bez dziwnych snów i do jutra Ciężaróweczki:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry