reklama

Sierpniowe mamy 2015

reklama
anney problem jest tylko ze mna ze ja sie boje przyspieszania, w ogole ingerencji lekarzy sie boje, ostatnim razem tez mogli przyspueszyc ale ja sie balam ze po oksytocynie umre z bolu bo bez niej ledwo zylam
 
No tak. Tez racja. Ja co prawda nie znam różnicy porodu z oksytocyna i bez. Za każdym razem miałam przebijamy pęcherz i rozwieranie szyjki masażami, ale skurcze jako tako, ich natężenie były tym wywołane, a nie kroplówka.

Ale tu masz racja, ponoć różnica z typowym sztucznym przyspieszeniem jest, przynajmniej tak czytałam, a wertuje na bb wątek o porodach haha
 
Oj przerażają mnie trochę te opowieści o porodach, znieczuleniach, laktacji. Mam trochę mętlik, a pewnie dopiero jak się będzie działo, zdecyduję, czy chcę znieczulenie i jakie.
Ja dzisiaj też jakiś gorszy dzień miałam. Może dlatego, że pojechałam do pracy zawieźć zwolnienie, a to dość długa jazda (30 km). Trochę pobolewa mnie brzuch, trochę kręgosłup czasem, a wieczorem po treningu, jak jeszcze chciałam zrobić swój zestaw ćwiczeń na kręgosłup, to nie mogłam, bo złapał mnie taki dziwny, kłujący skurcz w dole, z prawej strony brzucha, już zaczęłam myśleć, że może coś się dzieje, ale nie, na tym jednym się skończyło. Teraz tylko pachwiny mnie czasem bolą i z chodzeniem trochę gorzej. Chyba w końcu czuję, że to już blisko. Tylko rano dobrze się czułam - jak podjechałam rowerem pokazać pokój, który mam do wynajęcia i w czasie treningu rowerowego. Po prostu rower mi służy, a samochód nie bardzo :) Tak sobie myślę, że szkoda, że na rozluźnienie na porodówce nie ma rowerków stacjonarnych zamiast piłek :)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry