Oj przerażają mnie trochę te opowieści o porodach, znieczuleniach, laktacji. Mam trochę mętlik, a pewnie dopiero jak się będzie działo, zdecyduję, czy chcę znieczulenie i jakie.
Ja dzisiaj też jakiś gorszy dzień miałam. Może dlatego, że pojechałam do pracy zawieźć zwolnienie, a to dość długa jazda (30 km). Trochę pobolewa mnie brzuch, trochę kręgosłup czasem, a wieczorem po treningu, jak jeszcze chciałam zrobić swój zestaw ćwiczeń na kręgosłup, to nie mogłam, bo złapał mnie taki dziwny, kłujący skurcz w dole, z prawej strony brzucha, już zaczęłam myśleć, że może coś się dzieje, ale nie, na tym jednym się skończyło. Teraz tylko pachwiny mnie czasem bolą i z chodzeniem trochę gorzej. Chyba w końcu czuję, że to już blisko. Tylko rano dobrze się czułam - jak podjechałam rowerem pokazać pokój, który mam do wynajęcia i w czasie treningu rowerowego. Po prostu rower mi służy, a samochód nie bardzo

Tak sobie myślę, że szkoda, że na rozluźnienie na porodówce nie ma rowerków stacjonarnych zamiast piłek
