Czytam Twój post Paulina i mam mieszane uczucia. Troche jakbym czytala o sobie. Takze rozumiem Twoj "bol". U nas przy pierwszej ciazy tez powychodzily rozne "kwiatki" i nawet jak teraz o tym sobie pomysle to mi sie krew gotuje. No ale co mam powiedziec. Czlowiek uczy sie na wlasnych doswiadczeniach i jest o nie madrzejszy. Ja bardzo sie zawiodlam na ludziach dla ktorych wtedy pracowalam a przede wszystkim na moich wlasnych rodzicach. Do dziś mamy zla krew. Niby nie, ale jednak jakas zadra pozostala i chyba na zawsze juz bedzie. Teraz przy drugiej ciazy tych samych bledow nie popelnie. Zaciskam zeby i tyle nie zawsze jest lekko. Ale teraz wiem co jest najwazniejsze i tyle. Takze glowa i cyc do gory dziewczyny! Damy rade kto jak nie my