Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
No to ekstra, że powoli się zgrywacieWłaśnie Laura wisi mi na cycuDzis skończyła tydzień. Ze szpitala wyszłyśmy w środę. Trochę nas przetrzymali bo mała miała żółtaczkę więc dodatkowa doba fototerapii. Ogólnie wszystko ok. Mam wrażenie że karmię całą dobę. Mała już w szpitalu ładnie nadgoniła wagę. Uczymy się siebie nawzajem. Rana mnie ciągnie więc jeszcze kiepsko szczególnie ze wstawaniem z łóżka. Najtrudniejszy jest nawał pokarmu, bolesne brodawki które się przyzwyczajają do nieustającego ssania. Wczoraj miałam kryzys że nie poradzę sobie z karmieniem ale dzisiaj zauważyłam postęp bo już tak nie bolą. Przeraża mnie jeszcze podnoszenie, przenoszenie itp. boję się że zrobię jej krzywdę jak się nagle wygina i napina.
Tak sytuacja, że nic. Totalnie nic. Za tydzień do szpitala a tam niewiadomo. Oksytocyny nie dadzą jak szyjka zamknięta i ponad 4cm, brak rozwarcia. Może żel z prostaglandynami i zobaczą. A jak nie, to pewnie cesarka... Robimy wszystko, wczoraj 4h masowałam sutki i nic. Jak już urodze to chyba zabiorą mnie na oddział psychiatryczny.@Milmo a jak u Ciebie sytuacja??
Ale musi być skrócona i rozwarta, żeby podać oksytocyne. Nie podaje się, kiedy jest twarda i zamknięta, a u mnie taka jest. Pęcherz też się przebija jak jest aktywność i przynajmniej 2cm rozwarcia.Z tego co wiem szyjka nie musi być skrócona i rozwarta do porodu. W wielu przypadkach otwiera się i właśnie skraca podczas skurczow porodowych i to powinno być fizjologią a nie chodzenie kilka tyg z rozwarciem i maxymalnym skróceniem.
Wiem co czujesz bo u mnie 40tyg się zaczął i cisza taka sama sytuacja, a mnie te skurcze męczą od połowy ciąży.
Dałam se na luz, trudno co będzie to będzie, nie można chodzić wiecznie w ciąży więc w końcu ten dzień nadejdzie
Tyle przetrwałysmy to i jeszcze trochę wytrzymamy
Głowę trzeba uspokoić i wszystko ruszy.
Współczuję kochana. Ja sama stresowałam się tym czekaniem przy końcówce. Każdy mi wmawiał dodatkowo, że przetrzymam ciążę. A tu proszę - ruszyłam się na festyn, pochodziłam, trochę słońce przygrzało i się zaczęło. Chociaż tylko żartowaliśmy z Mężem, że idziemy wywołać poród.Ja już robię co się da. Seks dwa razy dziennie, mycie podłóg na kolanach, szybkie wchodzenie po schodach, trzy dziennie długie spacery, ostre jedzenie, kąpiele, piłka... Jak ten dzieć się nie ogarnie to ja nie wiem. Dzisiaj ktg - nic. Kolejne w poniedziałek.
My w domu od czwartku.A co tam u dziewczyn, które urodziły?Jak znajdziecie czas to napiszcie jak się czujecie, jak sobie radzicie, jak tam Wasze Maleństwa
Jeszcze jesteście w szpitalu czy już w domu?
Super! Jeszcze raz gratulujęWspółczuję kochana. Ja sama stresowałam się tym czekaniem przy końcówce. Każdy mi wmawiał dodatkowo, że przetrzymam ciążę. A tu proszę - ruszyłam się na festyn, pochodziłam, trochę słońce przygrzało i się zaczęło. Chociaż tylko żartowaliśmy z Mężem, że idziemy wywołać poród.
My w domu od czwartku.Wszystko w porządku. Nela nam ładnie je i zasypia, nie płacze za dużo. Kochane dziecko.
![]()
Współczuję... no ale to na pewno już długo nie potrwa. Będzie dobrze!Tak sytuacja, że nic. Totalnie nic. Za tydzień do szpitala a tam niewiadomo. Oksytocyny nie dadzą jak szyjka zamknięta i ponad 4cm, brak rozwarcia. Może żel z prostaglandynami i zobaczą. A jak nie, to pewnie cesarka... Robimy wszystko, wczoraj 4h masowałam sutki i nic. Jak już urodze to chyba zabiorą mnie na oddział psychiatryczny.