Czuję się naprawdę coraz lepiej :-)
Wczoraj rano troszkę zasłabłam, ale dostałam kroplóweczki i jest ok... nooooo i jestem głoooodna... bo tak: w czwartek nie jadłam nic... w piątek: śniadanie: kleik (taki nawet bez cukru), obiad: zupa warzywna-przecier (calkiem spoko), kolacja: 2 kromki białego chleba z masłem.... i tak uszy mi się trzęsły jak jadłam
Później Mąż przyszedł to mi wafle ryżowe przyniósł, bo moge tylko to... no i go wygoniłam szybko bo świętoował za mocno... i wiocha bo ordynator akurat szedł i zagadał

ale się w sumie z Męża śmiał

... a w piątek Mąż świętował drugi dzień...
Ogólnie przy dziecku odkąd wstałam robię wszystko sama... co 3h daję mu butelkę...
Staram się spać ale budzę się i patrze czy oddycha
Ale Synuś mój jest przekochany :-) właśnie go nakarmiłam ok 1 i ok 4 i przez te 3h pomiędzy spał :-) a o 4 nakarmiłam, odbiłam, a On dalej spał i śpi :-)
Ogólnie prawie nie płacze...
Raz tylko jak mu się zaczęło ulewać i nie mógł sobie poradzić- nooo tutaj byłam przerażona, że się zakrztusi aż później płakałam... ale to stres...
Ale ogólnie fakt, jestem zakochana :-)
Mam nadzieję że dzisiaj nas wypuszczą...