Brzuchatek co raz mniej sie robi. A ja na szarym końcu z terminem om. Ale miło sie czyta o dzieciaczkach, miód na serce

Przepraszam ze nie odniosę sie do osob tylko do tematów.
Przytulanki z moim M to tez jakos temat dla niego na tym etapie nie do przełknięcia. I nie chodzi (niby) o to ze sie brzydzi ale ma świadomość dzidzi w brzuchu i boi sie zrobic krzywde

do tego jak to mówi, brzuch "chlupocze" a tam malutka no i....

hehe nie naciskam
Co do gości... U mnie sezon zdecydowanie uważam za otwarty. Tak to jest jak sie mieszka nas morzem. Ale teraz to juz te pielgrzymki do przesady. Jedni wyjeżdżają, drudzy przyjeżdżają i to nie na dzien czy dwa ale np na tydzien. A ja latam i usluguje no bo wiadomo... Śniadanko, kawka, obiadek, kolacyjka... I wkurza mnie to bo nie dosc ze siły na to nie mam, tk jeszcze jesteśmy świeżo po przeprowadzce i chcielibyśmy zwyczajnie odpocząć. Zreszta to nie czas na takie wizyty ale jakos nikomu to do głowy nie przyszło...
W szpitalu jedzenie nie wiem jakie jest, ale nie nastawiam sie na nie wiadomo co.. A co do odwiedzin na sali u nas nie mozna. Wszyscy odwiedzający kumulują sie w świetlicy i dalej wstępu nie maja (nawet tata dziecka). W sumie to dobrze bo nikt obcy sie nie szweda po salach.
U mnie nic sie dzieje, żadnych skurczy czy rozwarcia. Nic. Wiec jeszcze pewnie poczekam. Ale juz zaczynam sie bać porodu. Nie wiem czego sie spodziewać.. Nawet nie wiem co to skurcz. A do tej pory taki cwaniak byłam
Edit: Anna!!! Trzymam z całych sił &&&&&&