Hej Dziewczyny! Czytam Was i się zastanawiam - co mi by najbardziej teraz na końcu dokuczało :-) Biedne jesteście, że tak cierpicie, ale jeszcze trochę i bedziecie tulić swoje maluszki :-) ciekawa jestem, która będzie pierwszą sierpnioweczką :-) niedługo będę mogła sobie z wami popisać i dzieciaczkach :-) mój Leoś ładnie pije, ostatnio w tydzień przybrał 280 gram , więc dobijamy do 3kg ;-) jutro jedziemy na sesję zdjęciową :-) a ostatnio nawet byliśmy chwilke nad jeziorkiem :-) na dworze dużo jesteśmy , to jest plus rodzenia latem, bo starszy zimowy, wiec mam porównanie, malutki śpi bardzo dużo, mało płacze, więc zupełnie inny charakter niż starszy braciszek, na to liczyłam, bo już w brzuchu był spokojniejszy :-) dzięki temu, że malutki śpi mogę ze starszakiem pobyć, najgorzej gdy karmię, a ten coś broi ;-), ale nie jest źle :-) W poniedziałek mąż wrócił do pracy, wiec jak wraca o 16 to wybawienie :-). Tylko w nocy czesto sie budzi i rano musi być kawka na rozbudzenie :-) diety żadnej przy kl nadal nie stosuje- na razie nie musiałam :-) wiadomo, ze octu ani kapuchy nie jadlam, ale grile, spagheti, pizza, schabowe już były :-) Powiem wam, że już nie pamiętam, że rodzilam, tam na dole nic nie boli, a położna tydzien temu mówiła, że super mi się pogoiła ta ranka, co miałam pęknięcie :-)
sorki, że tak o sobie, ale mam nadzieję, że tchne w Was trochę nadzieji, że mała chwileczka i będzie Wam super z dzieciaczkami :-)
Trzymam kciuki za Wasze porodu, niech będą jak najmniej bolesne, i szybkie :-)! I mniej więcej o czasie :-)