Ja na chwilę, bo muszę syna pochwalić, bo ciągle nie wierzę w to co się stało.
W sb byliśmy na pobraniu krwi [emoji46]
Ogólnie to nie mogę patrzeć nawet jaki mi pobierają, a jak zobaczyłam jaką grubą igłę lekarz wyciągną i że chce wbić ją w taką małą rączkę, to myślałam że przywalę mu w pysk mówiąc kolokwialnie.
Mąż zaczął mówić i stroić miny do małego, żeby tylko rozproszyć jego uwagę, ja tylko stałam i się blado uśmiechałam ciągle mając w głowie tą pięść na twarzy lekarza.
A młody co? Przy wbijaniu lekko się skrzywił, a później uśmiechał się i gadał. Normalnie szczękę musiałam zbierać z podłogi .
Oczywiście mąż dumny jak paw wychodził z gabinetu, że ma takiego dzielnego syna. A ja to się wyczołgałam.
Napisane na SM-G800F w aplikacji
Forum BabyBoom