Beata w skrócie to przez bezdechy ktore synek mial jak mial miesiac nie caly, to ma teraz opoznienie rozwojowe, narazie ok 3mies. w tyl. podejrzewaja MPDz, neurolog z krakowa pociesza ze moze sie to wyrownac bo USG glowki wyszlo ok, mózg nie uszkodzony ale nie wie co bedzie z rozwojem umyslowym dziecka ktory jednak dla mnie jest najwazniejszy. Puki co rehabilitacja przynosi male skutki, kosztuje mnie wiele wysilku i nerwow (przez placz dziecka) w dodatku nie widze rezultatow. I pozostalam z tymi problemami sama a wieczorami mysli te najczarniejsze kraza mi po glowie i chocbym caaaly dzien miala mysli typu "wszystko sie ulozy" to wieczorem te zle mysli i obawy sie ujawniaja. Tak wiec popadam w jakas deprehe mimo wszystko, mimo tego ze sie bronie rekami i nogami. I tak nie widze sensu w niczym, wszystko sie sprowadza do nieszczescia spowodowanego choroba dziecka. I wciaz zadaje sobie pytanie jak moglo do tego dojsc, dlaczego? Dlaczego zdrowa ciaza przy ktorej tak na wszystko uwazalam i zdrowo urodzone dziecko teraz ma takie az problemy a ja musze sie z tm zmagac sama samiutenka...