reklama

Słomiane wdowy

A u nas mały kryzysik w malzenstwie... Z mojej strony. Chyba przez nawal stresu i obowiazkow czuje do meza pewnego rodzaju podświadomy zal ze go z nami nie ma. Wczoraj mi zakomunikowal ze przyleci na roczek Adasia, na 2 dni. I niby powinnam sie cieszyc bo tego chcialam, a ja sie rozzloscilam. Caly czas myslalam ze nie przyjedzie wiec sie na to nastawilam i widzialam ten dzien wcale nie najgorzej. Az tu nagle moj J "popsuł mi plany"... Dziwne, ze tak to odczuwam, co nie?? Pozatym to zwyczajnie mi sie nie chce z nim rozmawiac. No nic... za nami 9miesiecy rozłąki. Kiedyś musiał pryjsc pierwszy kryzys.
 
reklama
kari, my też przez te dwa lata rozłąki mieliśmy kilka kryzysów. Na początku byłam wściekła, że M nie ma z nami, że sama muszę sobie ze wszystkim radzić, a po dwóch latach nadszedł moment, że przestałam tęsknić i jak M przyjeżdża do domu to wprowadza zamęt w moje ułożone według mojego schematu życie. I właśnie dlatego podjęliśmy decyzję o przeprowadzce, tzn. ja z dziećmi przenosimy się do Łodzi. Boję się tego strasznie, bo przez te dwa lata odzwyczaiłam się od bycia na co dzień z M. Czeka mnie trudny okres. Nowe miasto, nowe mieszkanie, Julka - nowa szkoła, rodzina i przyjaciele daleko i znowu docieranie się, jakbyśmy byli na starcie małżeństwa. Mam nadzieję, że znajdę na to wszystko siły, bo przecież małżeństwo i nasza rodzina powinny być w tym wszystkim najważniejsze.
 
hejaski wieczorne, a co tu taka cisza?
ja jutro mam zpiernicz, dziewczyny na zmiany ida, pozniej dentysa wyklady na kursie i jeszcze musze sie wczesniej urwac z nich bo musze isc do dyrektora na rozmowebo jestem przewodniczaca 3 klasowej
takze bedzie dzien pelen wrazen
 
hej

Oskar mi sie rozchorował- 39.7C ma......:baffled::baffled::baffled:
Mlody uzupelnia uzebienie......:baffled:
ja nie wiem jak mam na imie......:baffled::sorry2:

wczoraj mialam awarie neta.....:baffled::baffled::baffled:

dzis przelotem wpadam....:blink: aaaaaa Oskar w niedziele ma 9 urodzinki....:tak:

S w sobote płynie na kilkudniowy rejs z nurkami.....:tak: bede pare nocy SAMA....:-D

miłego wieczorku słomianeczki
 
hej kari dzieki za zyczenia:tak:
w zyciu nie kupilam tortu w cukierni, a ten tort wlasnorecznie zrobiony jak zawsze:-) mloda po skonczeniu spytala a dlaczego nie tygrysek:-D:-D nastepnym razem jej zrobie hehe
ja na nude nie narzekam, a weekend to jedyny czas kiedy mam tak naprawde luz i moge dluzej pospac
 
O żesz! No to moje gratulacje, tort wyszedł ci wspaniale...! Mi to zaden wypiek nie wychodzi, nawet głupie ciasteczka ... :-( dziś spaprałam kolejne.
U nas to jest rodzaj nudy-nie -nudy. W sensie "nic mi sie nieee chceeee..." A obowiązki gonią. Kiedy pomyśle o kolejnym ćwiczeniu rehabilitacyjnym z dzieckiem to mi się plłakać z rozpaczy chce. Najchetniej to bym się położyła i zasnęła. Brak mi energii, czuje się znudzona życiem.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry