reklama

Słomiane wdowy

Ciasteczko mozesz napisac jak sie robi taki tort?? i taka dekoracje...? Bo moj maluch za 3mies konczy roczek i tez chcialabym sie popisac czyms wlasnym ;-) no ale wczesniej musze wyprobowac sam wypiek zrobic bo jak spapram na urodziny synka to dopiero bedzie :-)

A u nas chyba naprawdę coś poważnego. Przeprowadzona wstępna rozmowa o rozwodzie...:szok: i to bez kłutni... na spokojnie... A mnie gdzies tam w srodku szlag che trafic. No nic, trudno, niech się dzieje co chce. heh depresje od jakiegoś czasu mam zaawansowaną. Nie widze w niczym sensu, nawet w porannym wstaniu z łóżka. Znajomi dookola wysylaja mnie do psychologa ale ja... nie widzę sensu. Tak pozatym żyję jakbym cały czas spała. O niczym nie pamiętam. I NAPRAWDĘ mam dosyć. :no: nie dobrze się dzieje.
 
Ostatnia edycja:
reklama
hej hej
kari kroisz biszkopt na 3 placki, ponczujesz ale niezabardzo bo sie rozpadnie, przekladasz bita smietana z jakims uszytwniaczem( smietan fixem badz zelatyna) badz kupnym kremem, wierzch tez smarujesz bita smietana, badz tym kremem,
a wzroki to sie robi takim rekawem cukierniczym z tylka (odpowiednie koncowki),
tu masz akurat na allegro ale mozna kupic w tesco albo w inter marsze
http://allegro.pl/fackelmann-rekaw-do-dekoracji-ciast-tortow-30cm-i1216067225.html
napelniasz rekaw kremem i dekorujesz wedle uznania, a jak chcesz miec jakas postac to najpierw rysujesz patyczkiem-wykalaczka to co chcesz miec, wypleniasz kontury i cala reszte.

a to tort juz dla kogos oczywiscie roze robione przeze mnie
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
hej
alez tu cisza, coz ja tez ostatnio zalatana, a jutro umawiam sie na 1 jazde, ciekawe w jakim terminie mi ustali,
ale i tak mam pietra no ale musze sie przelamac bo inaczej nie naucze sie jezdzic
 
ja na posterunku ale czasu tez malo:sorry2:

kari - nie wiedzialam ze u was az tak powaznie---- jak do tego doszlo? proszę - wez się w garsc---wiem ze latwo mowić ale troszkę wiem o czym mowie ---w kazdym związku sa problemy tym bardziej kiedy zyje się na odleglość----wtedy narastają zale i niezrozumienie--- trzymaj się kochana!

ciasteczko -jaka pychotka!---kiedy przyjezdzasz do sz-na?
beatka - jak Oskar?

pozdrawiam
 
hej laseczki
hana nie wiem,pewnie nie predko wsumie daleko nie mam ale jestem w sz-nie tylko z 2-3razy w roku a po skonczeniu studiow chyba przez 3 lata ani razu nie bylam:sorry2:

a tak u nas wsio ok, musze jakies papiery na chrzest pozalatwiac bo se ksiadz zazadal od chrzestnych:dry:

kari jak tam mlody i jak u ciebie?
zreszta gdzie reszta?
 
HEJ KOBIETKI :-)
U mnie zamieszanie :szok: odkąd doszła mi druga rehabilitacja (czyli w sumie dwie ) nie mam czasu nawet na chwile w wc :crazy: Szlag mnie trafia. Co 3godz cwiczenia Vojty a w między czasie stymulacja Bobatami. Już wysiadam. Do tego Adas ciągle coś lapie przez tą pogodę... jak nie biegunka to katar, jak nie katar to gorączka i tak w kółko. Przy tym marudzi, nie współpracuje przy ćwiczeniach a ja juz nie wiem w co rece włożyć. Sama też ciągle coś łapie... Ostatnio nie spałam 4nocy bo Adaś miał wirusa żoładkowego i całe noce był płacz, a po 3 nocach gdy u niego się uspokoiło mnie zaczęło męczyć :-( Już nie daje chyba rady, potrzebuję jakiegoś odpoczynku, żeby choć na jakiś czas zapomnieć o problemach.
Ostatnio myślałam nawet o pomocy psychatry. Nie wiem co się dzieje ale mam napady lękowe nocami :szok: Nie mogę spać a kiedy zasnę to i tak się budzę. Najgorsze jest to że ogarnia mnie nocami taki strach, ze cala sie trzese i płaczę i nie potrafię się uspokoić. Martwie sie głównie o dziecko, że nie dam rady, zawiodę i że przeze mnie straci możliwość w miarę normalnego funkcjonowania w przyszłości :zawstydzona/y: bo ta cała rehabilitacja jest na mojej głowie a ja już czasami nie mam sił psychicznych a o fizycznych nawet nie wspomne.
A co do mojego malzenstwa... nawet wolę o tym nie myśleć :-( Nie mam żadnego wsparcia... ostatnio wspomniałam J że chyba mam jakąś depresję to mnie wykpił słowami "no to masz się czym chwalić, dopisz sobie do listy chorób" :zawstydzona/y: (choruje jeszcze na epilepsje i tarczyce). I czuje się taaaka słaba i taka załamana tym wszystkim...
 
Cześć dziewczyny czy mogę do Was dołączyć? Też jestem słomianą wdową. Mój mąż jeździ na autokarach, praktycznie go nie ma. A ja siedzę właśnie w domu, jestem w ciąży. Mam już 7 letniego synka Wiktorka. I szczerze zastanawiam się nad rozwodem. Bo niestety takie życie na rozłąkę prawie rozwaliło nasze małżeństwo.
Pozdrawiam Was wszystkie i mam nadzieję, że czasem postawicie mnie na nogi jak będę smęcić.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry