Dzięki dziewczyny :-)
Co do brzucholka - jakoś tak generalnie jest u mnie w miarę maławy... Tak mówią wszyscy. Ale spokojnie i tak musiała sukienkę z tyłu trochę poszerzać ;-) Dopiero od jakiś dwóch tygodni czuję jakby powiększał się z dnia na dzień :-) Jakie to jest ciekawe, że u każdej przebiega to inaczej :-)
A co do okularów: musiałam je mieć, bo normalnie też noszę, jestem krótkowidzem i bez nich czuję się mało komfortowo i raczej mało bym widziała :-) Poza tym wszscy mówą, że mi w nich do twarzy. Tzn. że lepije "w" niż "bez". :-)
A co zasłuchania maleństwa podczas ceremonii: nie czułam nic, do momentu kiedy nie znaleźliśmy się w restauracji... Wtedy chyba najwięcej emocji opadło i aż musiałam trzy razy poluźniać sukienkę :-) Dobrze, że z tyłu była tak możliwość - ma z tyłu takie wiązanie z przeplataną wstążeczką.
A co do ślubu, wesela: ja też uważam, że to indywidualna sprawa każdej pary. Tymbardziej, że takie czasy, że trzeba się liczyć z każdym groszem. Chociaż tak jak sobie myślę teraz, po wszystkim, że jakbym miała to bardzo chętnie zorganizowałabym coś na ksztłt wesela, bo w sumie w dzisiejszych zagonionych czasach jest to też okazją na spotkanie rodziny czy znajomych z różnych zakątków... Ale na pewno nie w tym stanie - tj. ciązy, po samej ceremonii i obiedzie, w sumie po 7 godzinach, kiedy już była w domku, byłam padnięta! Jednak już nie te siły co kiedyś ... ;-)
Pozdrowionka!