Witam sie wieczorowa pora.
Jestem wsciekla! Odebralam mlodszego syna ze szkoly i poszlismy na szybkie zakupy. W tym czasie starszy (sam wraca ze szkoly) wrocil do domu. Po zakupach weszlam do kuchni z tobolami i widze cale popekane podelko na lunch. (Wczoraj zbil butelke szkolna) Pomyslalam, sierotka moja znowu cos upuscila...ale nie, maz mi powiedzial, ze ktos go napadl w szkole
Bedac na podworku szkolnym tuz po lunchu, jakis chlopak z 12 lub 13 klasy (moj syn jest w 7 i dopiero w tym roku zaczal ta szkole)biegnac "zahaczyl" go reka o szyje i przewrocil. Kacper polecial na plecy, prosto na plecak. Inni po nim zaczeli deptac



Jakis kolega mu pomogl i zaprowadzil go do nauczycielki, a ta ze cos z tym zrobi. Ciekawe co, jak nawet sobie nie zapisala, od razu powinna dzialac!!! Napisalam list do dyrektorki ( w nerwach wychodza najbardziej dosadne), podam w poniedzialek do szkoly, bo jutro maja wolne. Nawrzucalam tam troche i powiedzialam ze jak nic tym nie zrobia to zglosze ta sprawe do odpowiedniego organu
. Niech sobie nie mysli ze jak jestesmy obcokrajowcami to nie umiemy takich rzeczy zalatwiac i ze wszystko olejemy. O nie, tak latwo sie nie dam
Przepraszam ze tak o sobie, ale normalnie dostalam takiego nerwa ze moglabym rozniesc dzisiaj ta szkole. Wczesniej tez byl problem z jednym chlopakiem. Kacper chodzil z nim do podstawowki i wszyscy rodzice sie skarzyli, ze juz od zerowki byly z nim problemy, teraz jak zaczeli nowa szkole to zaczal mojego syna wyzywac. Chwilowo jest cisza, ale niech no i on cos podskoczy!
Jestem wsciekla! Odebralam mlodszego syna ze szkoly i poszlismy na szybkie zakupy. W tym czasie starszy (sam wraca ze szkoly) wrocil do domu. Po zakupach weszlam do kuchni z tobolami i widze cale popekane podelko na lunch. (Wczoraj zbil butelke szkolna) Pomyslalam, sierotka moja znowu cos upuscila...ale nie, maz mi powiedzial, ze ktos go napadl w szkole
Bedac na podworku szkolnym tuz po lunchu, jakis chlopak z 12 lub 13 klasy (moj syn jest w 7 i dopiero w tym roku zaczal ta szkole)biegnac "zahaczyl" go reka o szyje i przewrocil. Kacper polecial na plecy, prosto na plecak. Inni po nim zaczeli deptac



Jakis kolega mu pomogl i zaprowadzil go do nauczycielki, a ta ze cos z tym zrobi. Ciekawe co, jak nawet sobie nie zapisala, od razu powinna dzialac!!! Napisalam list do dyrektorki ( w nerwach wychodza najbardziej dosadne), podam w poniedzialek do szkoly, bo jutro maja wolne. Nawrzucalam tam troche i powiedzialam ze jak nic tym nie zrobia to zglosze ta sprawe do odpowiedniego organu
. Niech sobie nie mysli ze jak jestesmy obcokrajowcami to nie umiemy takich rzeczy zalatwiac i ze wszystko olejemy. O nie, tak latwo sie nie dam
Przepraszam ze tak o sobie, ale normalnie dostalam takiego nerwa ze moglabym rozniesc dzisiaj ta szkole. Wczesniej tez byl problem z jednym chlopakiem. Kacper chodzil z nim do podstawowki i wszyscy rodzice sie skarzyli, ze juz od zerowki byly z nim problemy, teraz jak zaczeli nowa szkole to zaczal mojego syna wyzywac. Chwilowo jest cisza, ale niech no i on cos podskoczy!

Na tarasowym termo -4,5 dzizes
W aptece są róznego rodzaju różności bez recepty, pójdz i cos dostaniesz.
Mam nadzieje, że jakoś wyjdziecie z tej sutuacji na swoją korzyść. No masakra, a jakby mu coś poważnego zrobili?? Tyle teraz sie o tym mówi. Trzymaj się tam