Witajcie kochane:-)
Jugoslawa przykro mi to słyszeć, ale kochana gleboko wierze, ze się uda Tobie i nam wszystkim, bo nie można przestawac wierzyc
Missiiss kochana przytulam, trzymamy za Was kciuki ogromne. Wiem, ze Ci brakuje sil i to rozumiem, bo mi tez ostatnio ich brakuje, ale bądź silna dla malutkiej, wytrzymaj jeszcze troche, a potem wszystko ona Ci wynagrodzi, zobaczysz. Wiem, ze dasz rade.
Jestem w domu, bo przełożyli mi spotkanie w sprawie pracy na jutro. Przyznam się, ze lapie już załamki z tym szukaniem pracy, sle codziennie tyle ofert, robie co mogę, a az tak czestych telefonow nie ma… a mam kwalifikacje, wykształcenie, doświadczenie i szereg innych atutow, które sa adekwatne do stanowisk, na które wysylam oferty, a tu du…a… to doluje i sprawia, ze się odechciewa… ba chciałabym już znaleźć prace i wrócić do dawnego zycia.. nie zaluje ze odeszłam z tamtej, bo szefowa za to wszystko co robiłam, za to jak się starałam, za poswiecenie, odbieranie maili i telefonow po godzinach, za zaangażowanie chciala obciac mi pensje, które i tak raz zostala obcieta, a po drugie i tak nie była wygurowana… ok. rozumiem, ze ciezka sytuacja, ale to była już przesada, zwłaszcza, ze nigdy nie prosilam o podwyzki.. a na dodatek do obcięcia pensji doszlyby nowe obowiązki, których i tak miałam od groma, ale dawalam sobie rade kosztem zycia prywatnego, ale ona tego nie doceniala… i pare innych rzeczy wyszlo wtedy podczas tamtej rozmowy.. wiec nie miałam innego wyjscia jak odejść.. nie zaluje, ale chciałabym znaleźć nowa prace i zaczac pracowac albo przynajmniej wiedziec od kiedy będę mogl zaczac… ehhh
Ze dzieciatkiem jest podobnie… tez dalej musimy czekac… czuje się jak na @, wiec czai się tuz za rogiem…wrzuciłam na luz ze staraniami, ale bardzo bym chciala, aby to już było.
Musiałam wyrzucic z siebie wszystko.
Milego dnia