• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Staraczki 2014 :)

Cytnia -skoro nie udało się już 4 razy dlaczego tym razem mialabym mieć farta:eek:? a siki rozrzedzonie to tym bardziej nie wyjdzie..........

boshe ja nie lubie jak ktoś ma wyłączony tel, zaraz najgorsze scenariusze sobie wmawiam :wściekła/y:
 
reklama
Iwo - spokojnie. To, że się Tobie nie udało 4 razy nie ma nic wspólnego z brakiem farta ;-) Po prostu bocian się ociągał.

Starania o dziecko, to skomplikowany proces. Nieraz potrzeba czasu. Tu, wydaje się nam to często niesprawiedliwe "że długo, że wcale, że tracimy upragnione ciążę, że dzieci odchodzą".

Mam nawiedzona ciotkę. Jest bioenergoterapeuta i ma swoje różne teorie. Ja to z dystansem do tego wszystkiego podchodzę ;-) i staram się odcinać od ezoteryki. Miałam naprawdę kiepską sytuację rodzinną. I ciotka mi powiedziała, że dusza zanim trafi do ciała dokładnie wie, co ją czeka. I że sama sobie wybrałam taki los. Różne filozofie i religie mówią o predestynacji, ale to, że to ja mogłam zdecydować o sobie przed wejściem do ciała lepiej mi brzmi niż, że jakkolwiek rozumiana Siła Wyższa, by mnie skazała na pewne sytuacje.
Może gdzieś jest sens tego wszystkiego.

Patrząc wstecz wiem, że większość staraczek zobaczy upragnione dwie kreseczki. No albo i wszystkie. Trzeba być wytrwałym. Były już z nami kobietki starające się od lat zszokowane widokiem dwóch kreseczek :-)

Mychunia - oj, czuję, że to ten cykl! Łap bociana :-D Przyznam się Tobie, że pomyślałam, że może też powinnam była tak jak Ty odczekać dłużej po zabiegu. Być może moje plamienia były wywołane pękaniem świeżych zrostów. Może nie najadłabym się tyle strachu.
 
Cyntia tylko ten cykl nie może zakończyć się bocianem, bo czekam na ostatni okres po poronieniu co lekarz kazał nie zaciążyć, zresztą kochaliśmy się tylko z gumkami :tak: może tak miało być u Ciebie:confused:

wątpliwości przykro mi...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry