No dobra... ochłaniam...
Musiałam dziś uciekać z domu, bo Ufolek był niemożliwy

Okazało się, że w CH był jeszcze bardziej niemożliwy

Siedzieć nie. Jeździć nie. Chodzić TAK, ale tylko za dwie rączki, czyli wózek zębami, co było niewygodne

W ogóle, jak było nie po ufolkowemu to od razu rozlegał się taki pisk, że tysiące oskarżycielskich spojrzeń mnie oblegało

Do tego ten ząb :///////////// Co ja siem naprzeklinała w duchu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Aaaa a w drodze do CH dupnął mnie w dupę jakiś pan Octaviom...... i mam wgiętą klapę

Spisali my jego łoświadczenie, dał wizytówkem i jeszcze kuot mu po tak lucku zagadał, że "siem najlepszym nawet zdarza".....

No co za goopi kuot....
Potem to już tylko pisk pamiętam i rzucanie siem Ufolka i jego bieganie z czymankom wózka i zakupienie GRAJĄCEJ ZABAWKI!!! dzięki której jakoś dojechałyśmy do domu bez wyłażenia z fotelika.
NIGDY WIĘCEJ ŻADNYCH DZIECI, palnijcie mnie w ŁEP jeśli kiedykolwiek o tym zapomnę

!!!!!!!!!
A potem moje najdroższe maleństwo zagadywało do Reksia i Bonifacego i Filemona na jutubie, a potem śmieszne kocie filmiki oglądałyśmy i jakoś się udało zasnąć.......