Myślałam, że nie uda się mnie wpaść wieczorkiem, ale dałam radę:-)
Kuotku, no gdybym nie weszła, a
Poczek by urodziła, to niestety- dowiedziałabym się jako ostatnia
Rureczko, my też zaczynaliśmy od marchewki;-)i Mikołaj też pluł, bo przecież dzieć przyzwyczajony jest do mleczka

po iluś próbach już nie pluł;-) co do plam, od razu zapierałam, a potem polewałam vanishem, żeby sobie tak poleżały

Potem przepłukiwałam- schnęły i się zbierały. Jak już się uzbierała partia prania, to zawsze na ok pół godziny do godziny wszystkie ciuszki namaczałam w vanishu w misce


a co do kleiku/kaszek nie wypowiem się, bo mi zawsze wychodzi

ale to tylko dlatego, ze ja podaję wyłącznie w miseczce i nie ma problemu z rozrobieniem;-)
Poczku, z tą dietą Maluszka, to różnie jest. Ja tam trzymałam się swojej intuicji

jakoś do końca nie ufam lekarzom, a już tym bardziej książką z poradami

no cóż, taki ze mnie już typ...
A ja, wychodząc na spacer chciałam Małemu skleić autko

żeby to sobie leżało w spokoju jak nas nie będzie i co? Super glue było troszkę zaschnięte i gdy mocniej nacisnęłam, to sporo tego cholerstwa "wystrzeliło" mi na dłoń

dobrze, że Mikołaja nie było obok...
ale co się namęczyłam, to moje, nigdy więcej dziadostwa nie kupię

tak mi się w skórę wkleiło, że po ok 10 minutach zaczęło mnie boleć i piec... myślałam, że bez lekarza się nie obejdzie, ale męczyłam się 45 minut zaciskając zęby i na szczęście udało się... ale po dziadostwie do tej pory mnie to miejsce piecze...

no i prze to spacer się opóźnił...
ale na spacerze, moje dziecko, to normalnie dusza towarzystwa

poszliśmy do parku kaczki karmić, a tam festyn parafialny

no ok, kaczki nakarmione,a moje dziecko tańczy w wózku i chce wyjść

jak Go wyciągnęłam poszedł sobie prawie pod scenę, w tłum, a idąc kołysał się na boki i kręcił główką


Słodziak mój kochany:-) żebyście widziały jak to zaje***cie wyglądało

A z rana mnie nie będzie na kawce

Jadę na rozmowę, po rozmowie, albo przed muszę jeszcze jedną sprawę załatwić. I z rana zobaczę jak Małego siusiak, bo na wieczór, gdybym miała wykupiony biseptol, to bym Mu podała... w dalszym ciągu lecimy na rivanolu... ale jak będzie taki jak na wieczór, to wracając umówię się z kuzynką, żeby podeszła z Małym pod przychodnię i zajrzymy już do "naszej" pani doktor... wolę żeby ona jeszcze rzuciła okiem... zanim podam Mu ten biseptol...
to chyba na tyle...
a nie! Jak Mikoś wstanie jadziemy do Maciusia, także zajrzę tylko w południe jak Mały będzie spał
