reklama

Staraczki forever!

Lil teraz czytam ' tysiąc dni w wenecji'- taka se książka;))
ostatnio czytałam kryminał Thompsona- mocny był, w sensie opisów zbrodni, ale z chęcią przeczytam kontynuację kiedy tylko wyjdzie
a właśnie ja uwielbiam książki głównie za opisy-dzięki nim ostatnio byłam w wenecji, paryżu w roku 1940, w finlandi (ten kryminał);)))

Ewciu śliczny ten twój synek;))

ale teraz naprawdę idę, pa;))

Lil miłego wieczorku!!
 
reklama
Kocurku będzie super - zostałam wyciągnięta na babski wieczór w mojej ulubionej knajpce! I nie kładę dziś dzieci spać! :-p:-p:-p

Paulinko dawaj wszystkie fajne tytuły - bo ja ostatnio wzięłam jakąś książkę przez którą przebrnąć coś nie mogę....

Doczytam później! PAPAPA!
 
O kurde! Ja wieczornie byłam tylko raz jak do tej pory, na sruti fruti di mare :dry: i wcale się nie ubawiłam :dry:

Marzy mi się wyjście z osobami równie goopimi jak ja i żebyśmy się tak mogli pośmiać z tych goopot, a wśród moich znajomych to A) nikt własciwie nie ma dzieci! B) wszyscy są jacyś tacy...albo podróże, albo gotowanie, albo blogowanie...hmm :/ albo w ogóle nie moje klimaty literacko-poglądowe:P
 
Ostatnia edycja:
Dzień dobry :))


KUOTU!!!! Ja do Ciebie przyjadę! Będziemy rozmawiać o starych rowerach tudzież nowszych łazikach :-p Ech....aleście mnie koleżanki zaraziły tym wieczorem panieńskim :-)
KUOTKU hehe made ironia powiadasz? Przed tą ironią już pracodawca drży :))))) No co ja poradzę jak mi się pracy nie chciało szukać.....muszą jeszcze wytrzymać ze mną......przynajmniej do maja :sorry2:


LILU! Smacznego piwka :-) Spróbuj się wyłączyć....maksymalnie!


WIOLU - zdrówka dla Frania :-*


Pozdrawiam ;))
 
reklama
zobaczylam "red bull" i juz spokoju nie zaznam. juz tyle m-cy bez!!! do bedzie pierwsze co wypije jak Z odstawie :-D:-D:-D MNIAM!

co do karmienia.. na razie przynosi efekty. pojde ja zwazyc w pon/wtorek, to zobaczymy czy bardzo sie zmienilo przybieranie na wadze. Co do tulenia jak najbardziej!!! ale jesli zosia czasem lezy sobie sama w lozeczku i oglada sciane, to najwyrazniej cos ja ciekawi i niech sobie lezy - po kij ruszac? jak tylko zaczyna stekac jestem od razu obok ale tesciowka przyzwyczaila ja do noszenia non stop... mysle po prostu, ze wszystko ma swoje granice i co z tego, ze zosia bedzie szczesliwa na rekach jak mi rece i plecy odpadna. zmeczona, obolala matka chyba szczescia nie przyniesie? a juz mam mocno nadwyrezony staw w lewej rece... widze tez, ze jej czesto wystarczy jak jest w domu w wozku, zeby do niej duzo mowic.
a co do spania to nie jest jeszcze jakbym chciala ale juz wiekszosc nocy spi u siebie a ja na lozku w jej pokoju. mam nadzieje, ze nauczy sie kiedys zasypic sama ale na to jest jeszcze za mala moim zdaniem. tulimy, bujamy, przytulamy i jk mocno zasnie sru do lozeczka.

a jeszcze o ksiazkach... codziennie czytalam Zosi do snu muminki (przy wieczornym karmieniu) az w koncu stwierdzilam, ze ona ma w nosie co jej czytam, wiec wrocilam do niedokonczonego zbioru wykladow Umberto Eco i skacze z radosci!!


zaraz wpadnie kumpela z synkiem.. musze leciec!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry