reklama

Staraczki grudniowe 2012

Wróciłam na szczęście... ja pitole jak Ci ludzie na mnie działają...:no:

A my z Łukaszem wykupiliśmy dzisiaj wczasy ale z możliwością rezygnacji za drobną opłatą. Wolę się zabezpieczyć jakbym jednak zafasolkowała :tak:

karola tak ale nie skończyłam z różnych powodów min. funduszy i braku chęci...:-)
 
reklama
annie nie podobały Ci się studia? gdzie studiowałaś?

ja tam osobiście już w liceum wiedziałam, że idę na filologię, składałam jeszcze papiery na psychologię ale ostatecznie wybrałam filologię i nie żałuję :happy2:
 
karola studiowałam w Katowicach na Gallusie. Pozom żenada... Ludzie w stylu "to be or not to be *****" :-D kierunek ciekawy ale strasznie olewczo podchodzili do wszystkiego a kasa niebotyczna za semestr. No i za wszystko musiałam płacić więc koszta wzrastały praktycznie dwukrotnie. Ja kocham angielski bo uczyłam się go a chyba z 15 lat a tam się poprostu uwsteczniałam :-)
 
Dziękuję za miłe słówka, obym wyzdrowiała szybciutko! Może II kreseczki na teście ciążowym w tym tygodniu mnie uzdrowią odrazu :-)? A jak wyjdzie jedna kreseczka to śmigam po antybiotyk, żeby się podkurować na następny cykl.

Co do mierzenia tempki to poradziła mi to jedna dziewczyna na forum, żeby mierzyć raczej "na dole", zwłaszcza jeśli się śpi z otwartą buzią a ja tak właśnie robię:tak:.

A w ogóle to..gdzie się podziewa Emalia? :rofl2:
 
u nas w NKJO Sieradz znów poziom niebotycznie wysoki, raz, że cieżko było się dostać a potem mnóstwo ludzi odpadało, były 3 grupy, 1 dzienna i 2 wieczorówki w każej grupie ok 25 osób czyli ok 75 osób na roku a licecjat ukończyło 20 osób, reszta odpadła albo sami zrezygnowali bo nie wytrzymali psychicznie.... było strasznie ciężko, 3 lata wyjęte z życia, serio...

zanim tam poszłam śmieszyły mnie żarty w stylu:

jak się stopniuje słowo "źle"?
źle, gorzej, NKJO Sieradz


albo

NKJO Sieradz- Nic K***a Jeno Obowiązki

jak tam poszłam to przestało mnie to śmieszyć... :baffled:

codziennie wracałam do domu ze łzami w oczach i mówiłam, ja nie dam rady, mam już dosyć, przenoszę się gdzieś indziej, ale rano zaciskałam zeby i jechałam na zajęcia. Nie mam pojęcia jakim cudem ale przeżyłam te 3 lata, a potem na mgr w Łodzi to już lajcik, też trzeba się było uczyć ale w porówaniu do collegu to było to leżenie na leżaczku i sączenie drinków z parasolką :-D
 
No widzisz a u nas lajcik... wogóle zero nacisków a odpowiedzi do testów sami nam dawali...

a już szczytem było zaliczanie według obecności z wykładów które były w piątki na studiach zaocznych... no cholera jasna przecież 3/4 osób tam pracowało i nie było szans na obecność. A jak jej nie miałaś to "max zasługuje Pani na 3..."
Naprawdę z ręką na sercu mogę powiedzieć że te studia jajco mi dały i kasa która za nie poszła to pieniądze wyrzucone w błoto.:baffled:
 
Ja zaczelam studia z pol roczna Patrycja i u mnie bylo srednio tzn. Byly przedmioty ze trzeba bylo ryc i ledwie sie zaliczalo a byly takie ze za obecnosc zaliczyli. Obronilam licencjata i nie mialam sily na magisterke ale nie mowie nie . Zeby nie starania to pewnie bym poszla teraz ale nie chce studiowac znowu z malym dzieckiem i to jest teraz najwazniejsze
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry