Hej. Oto relacja z mojej wizyty u nowego Gina:
Będę musiała iść na HSG a najlepiej na laparoskopię usunięcia zrostów wraz z udrożnieniem jajowodów!!!
Ale od począku....Spodobało mi się , że nie pytał ile się staram, tylko odrazu działał. Powiedział, że należałoby zrobić na wstęp monitoring, czy mam owulację. Zrobiłby mi już dzisiaj podgląd ale mam koniec cyklu, więc lipa. Zrobiłby w następnym cyklu ale wyjeżdża na urlop :/ Powiedział jednak, że poziom progesteronu wskazuje na owulkę i wykresy również ale mamy XXI wiek i monitoring warto zrobić. Mogę więc poczekać albo iść gdzie indziej jak mi się pali

. Co do wyników hormonów, tarczycy itd powiedział, że jest okej, że on nie widzi przeszkód do zajścia ... (tu troszkę się zastanawiam...endo itak odwiedzę...). Za to jak rozpoczęłam temat bolesnego miesiączkowania...odrazu rozpoczął temat laparoskopii i powiedział, że bezwzględnie powinnam ją zrobić!!! najpierw mówił o HSg, koszt ok 400zł. Powiedział, że trzeba bezsprzecznie sprawdzić czy nie ma anatomicznych przeszkód ku ciąży

Najpierw odradzał laparo, bo samo HSG wystarczy...ale jak usłyszał o bólach to zmienił zdanie natychmiast. Powiedział, że najprawdopodobniej mam zrosty, możliwe, że od stanów zapalnych toczących się ciągle w tamtym obrębie (zapalenie pęcherza itd...). Co ważne - dostałam leki na bóle miesiączkowe,uffff.... Czy są skuteczne - okaże się za 2 dni

. Decyzja - monitoring i jak wsio okej to śmigać na laparoskopię na nfz. Do tego zabieg przeprowadzić ma znajomy tego doktorka jak się okazało

Mówił,że świetny lekarz, że w 100% można zaufać i mam się go trzymać... szkoda, że narazie też go nie ma i wizytę mam na wrzesień, no ale poczekam..
Dostałam też kontakt meilowy, w razie pytań jakichkolwiek w ciągu cyklu
To na tyle...