mój młody spadł z łóżka dzisiaj dosłownie pół godziny temu :-( i to moja wina bo jak zwykle szalal na łóżku jak ścieliłam i on tak pomaga tak sie przy tym wygłupia że jak ścieliłam koc a on z drugiej nagle ze stojaka skoczył żeby uśiąć takie bam jego i przeleciał przez boczne ramie i walnął nie wiem czy głową czy na ręke głowa poleciała ale się martwie

jak wypił mleczko po płaczu to się położył ale pytałam go czy go coś boli główka rączka nóżka to mówił że nie. chyba poszedł tak szybko spać bo się wystraszył co nie ?? a nie że coś mu się stało ?? jezu jak mu się coś stało to sobie nie wybacze do końca życia :-( mój bidulek mały kochany .... aż się z m pokłóciłam. jemu jak coś nie podejdzie albo coś przypadkowo się stanie to tak go nienawidze tak się wyżywa na mnie że masakra- przecież ja nie zrobiłam tego specjalnie :-( samej mi serce do gardła zawedrowało, kilka dni będe się bałą o niego , najbardziej się o główke boje czymu się tam od upadku nic nie stało :-(