Hej,
paulinka hehe mówisz że za brzuszkiem nie tęsknisz? ;-)
akuku a no pewnie, czym tu się przejmować - jeszcze kilka tygodni i po brzuszku nie będzie śladu :-)
kurcze dziewczyny ja mam mętlik w głowie. Nie wiem jak wybrać szpital, w którym chcę rodzić. Znaczy który wybrać... z jednej strony cały czas chciałam rodzić tam gdzie mój gin dyżuruje ale w sumie tam trzeba dojechać jakieś pół godziny od nas i druga sprawa, że i tak nie mam żadnej gwarancji, że mój gin będzie przy porodzie (chyba że będzie miał dyżur albo będę mieć planowane cc), a poza tym leżałam tam po całej tej sytuacji z Małgosią i tamtejszy ordynator jest niemiły i psychicznie mnie wykańczało jak musiałam mieć z nim styczność...
a z kolei drugi szpital mam blisko, u nas w mieście, i niby ma najwyższy stopień referencyjności jeśli chodzi o oddział neonatologiczny (gdyby coś było nie tak...), ale tu z kolei musiałabym pewnie jechać z kartą ciąży od gina do którego chodzę od czasu do czasu na nfz (bo on tu pracuje), a tam nie mam informacji o tym jakie leki brałam przepisane przez mojego no i według tej karty mam wpisane że to ciąża druga a nie czwarta bo ten gin nie uznaje ciąż biochemicznych jako poronienia (tak więc to wszystko nie zgadza się z całą pozostałą dokumentacją jaką mam z badań prenatalnych, z Wrocławia, od diabetologa itd...) .. i naprawdę nie wiem co z tym wszystkim zrobić... bo z jednej strony lepiej chyba wybrać ten szpital gdzie w razie problemów dziecko ma większe szanse bo sprzęt lepszy itd... ale czy przy przyjęciu będzie czas na tłumaczenie tego wszystkiego co i jak?? zaczynam się stresować. i najlepsze, że nie samym porodem tylko tymi wszystkimi formalnościami właśnie!!! :/