to jest też chore.. jakby to był dla nich taki problem żeby położna "rutynowo" sprawdzała jak szyjka i czy nie ma rozwarcia.
dobre z tym "mierzeniem" dziecka

cóż za sposób haha
ale fakt, powiedz o tych skurczach, że masz bóle jakieś dodatkowo to może się bardziej zainteresują i wyśle Cię na kontrolę jakąś.
wcale Ci się nie dziwię, że też się denerwujesz. Jak ja czytam o tym jakie tam mają podejście do tego wszystkiego to szczerze mówiąc wątpię że gdybym była w UK to bym tą ciążę donosiła skoro od 20 tc mi się szyjka skracała. A tam to bym pewnie nawet nie wiedziała że coś się dzieje. a to usg to masz mieć jakoś po 20stym, dobrze pamiętam?
co do wywoływania u nas to nie ma jakiegoś konkretnego momentu kiedy to robią. jak nie ma wskazań to nawet w przenoszonej ciąży nie wywołują. Po 40 tc po prostu robią dwa razy w tyg kontrolę u lekarza i ktg, jak ilość wód jest w normie i nie dzieje się nic niedobrego z dzieckiem ani matką to czekają. Zazwyczaj dopiero po 42 tc coś tam zaczynają myśleć o wywołaniu, ale to też nie zawsze bo zależy od szpitala. Czasem się zdarza, że po 40tc już tą końcówkę lekarz zaleca spędzić na patologii ciąży ale to też nie zawsze. Z kolei jak są jakieś wskazania np. mało/zbyt dużo wód, zagrożenie rzucawką, albo np. w cukrzycy gdy jest według usg wyliczenie, że waga dziecka jest już bardzo duża to robią próbę oxy nawet w 37 tc, żeby uniknąć komplikacji i niepotrzebnych cc. Także w sumie u nas to bardzo indywidualnie rozpatrują.
może to tak jest, że im bliżej końca tym strach większy. Musimy wierzyć że będzie wszystko dobrze, nie będzie żadnych komplikacji ani nic. No ale jak tu sobie to wmówić i przestać się stresować?
