Cześć :*
My już po pogrzebie Małgosi. Wczoraj był, i nie powiem bo było bardzo ciężko... Ale jakoś przetrwałam... Pogoda od rana była okropna, lało, wiało i ogólnie nieprzyjemnie było... Ale na sam moment pochówku akurat trafiła się chwila spokojniejszej pogody, choć było bardzo zimno.. Pozałatwiałam też pozostałe formalności i złożyłam w pracy wniosek o urlop.
Kasiol jak ja Cię doskonale rozumiem... Też miałam żal do Boga, o to że jest niesprawiedliwy, że złośliwie zsyła na mnie po kolei same smutki, zmartwienia i złe rzeczy... Teraz czuję już tylko pustkę, ani żalu do Niego ani nic. To już jest chyba tylko obojętność.
Tysia pytałaś o badania. Prywatnie robiliśmy potwierdzenie płci Malutkiej i badania genetyczne żeby dowiedzieć się czy była to wada gen czy nie. Ogólnie kupę kasy to wszystko kosztuje... Ale dostaliśmy też skierowanie do Poradni Genetycznej bo przysługuje nam już wizyta w ramach NFZ, ale to mamy dopiero w sierpniu. Sama na własną rękę robię też badania w kierunku zespołu antyfosfolipidowego, czekam na wynik bo dziś pobierali mi krew.
Wiecie, to jest prawda, że wyluzowanie pomaga. Choć wiem że nie jest to niestety proste. Ale da się, wierzcie mi :-) my teraz tak czy siak oczywiście musimy zawiesić starania, nawet gdybyśmy chcieli się dalej starać. Szczerze, to myślałam niedawno że tylko szybkie starania uchronią mnie przed depresją, teraz wiem że i tak zbyt długo musimy czekać żeby udało mi się do tego czasu nie załamać... A przecież i tak nie powiedziane, że od razu się uda.. Zresztą uświadomiłam sobie, że chcę TO dziecko, a nie dziecko "zamiast"...
Miłego dnia :*