Cześć!
Kasiol nie do końca jest tak, że się nie daję depresji. Mój stan psychiczny jest tragiczny i nawet już coraz mniej umiem udawać przed wszystkimi że jakoś się trzymam. Takie życie, co zrobić :-( nawet ostatnio mieliśmy ciche dni z M., pierwszy raz od nie pamiętam kiedy. Masakra. Jedyny plus w mojej sytuacji jest taki, że jak nie wychodzę z domu jest odrobinę lepiej- bo nie patrzę na żadne dzieciaki czy kobiety z brzuchami. Jedyne co mnie mobilizuje do wyjścia z domu jest pójście na cmentarz. Fb chciałam usunąć bo te wszystkie ciągle publikowane zdjęcia koleżanek w ciąży czy maluchów przypominają mi jak cholernie niesprawiedliwy jest ten świat. No ale oczywiście w telefonie nie znalazłam opcji usunięcia konta więc wymyśliłam inny sposób- wchodzę tylko zobaczyć wiadomości i czat, a aktualności staram się nie przeglądać :-) i przynajmniej nie irytuję się jeszcze bardziej. I tak sobie mijają kolejne dni...
Co do Twojego M. Kasiol to powiem Ci szczerze, że on naprawdę zachowuje się tak, jakby tego dziecka wcale nie chciał... Powinien Cię wspierać, a nie wyśmiewać to co robisz. Kurczę, nie wiem naprawdę co Ci poradzić. Ale chyba tylko to, żebyś naprawdę wyluzowała, zrobiła coś dla siebie... A alkohol hmm powiem Ci tak: do pewnego momentu pomaga, później już nawet to nie wystarcza do poprawienia nastroju, wiem jak jest. Także spróbuj znaleźć inny sposób, może basen albo fitness, a może po prostu fryzjer czy kosmetyczka :-) zainwestuj w siebie, bo na pewno nie tylko będzie to dobre dla Ciebie ale i dla Kaliny, przecież szczęśliwsza mama to na pewno lepsza mama :-)
Tysia warto znaleźć czas, żeby mimo wszystko te badania porobić. Skoro już zaczęliście się diagnozować to nie warto tego przerywać. W końcu te badania to tylko jeden dzień, a nawet nie cały:-) także pomyślcie, poszukajcie odpowiedniego dnia i wygospodarujcie na to czas. Bo warto doprowadzić całą diagnostykę do końca i sprawdzić czy leki pomogły coś.