reklama

Staraczki na 2016 rok :)

Jak już wiecie to moje trzecie małżeństwo,jestem z rozbitej rodziny,moja matka zostawiła mnie jak miała 15 lat i poszła w "tango"...Krótko przed pierwszym ślubem zostałam zgwałcona,a sprawa nie trafiła na policję bo wmówili mi że skoro to była impreza i wszyscy pili alkohol ( nie byłam pijana ) to i tak mi nie uwierzą i powiedzą że sprowokowałam gwałciciela.Dziś żałuję że nie zgłosiłam sprawy i wszystkie dziewczyny,które przeszły jakiekolwiek molestowanie namawiam do zgłaszania sprawy.Ten gnój który mi zrobił rozpowiedział że sama chciałam i opinia na dzielnicy poszła...Trafił się jeden który w to nie uwierzył i koniec z końców wyszłam za niego bo bałam się że już nikt inny mnie nie zechce.Okazało się że to damski bokser i taki cichy bandyta,każdą awanturę robił szeptem i jak bił to też...To z nim podjęłam pierwsze leczenie a bicie zaczęło się jak się nie udało.Próbowaliśmy też adopcji ze wskazaniem rodziny (coś w rodzaju surogatki) ale pani jak się okazało usunęła ciążę jak tylko dostała od nas parę groszy.Oszukiwała nas do końca 7 miesiąca aż w końcu moja przyjaciółka ją przycisnęła i wyszło wszystko na jaw.Chciałam popełnić samobójstwo i tu znów moja przyjaciółka uratowała sytuację,bo ściągnęła mnie z parapetu...To miały byc bliźnięta,w tym roku we wrześniu skończyły by 16 lat...
Boze Pyzia, nie wiem co napisac....poplakalam sie. Dziewczyno los Ci musi w koncu wszystko wynagrodzic!!!
 
reklama
Jak już wiecie to moje trzecie małżeństwo,jestem z rozbitej rodziny,moja matka zostawiła mnie jak miała 15 lat i poszła w "tango"...Krótko przed pierwszym ślubem zostałam zgwałcona,a sprawa nie trafiła na policję bo wmówili mi że skoro to była impreza i wszyscy pili alkohol ( nie byłam pijana ) to i tak mi nie uwierzą i powiedzą że sprowokowałam gwałciciela.Dziś żałuję że nie zgłosiłam sprawy i wszystkie dziewczyny,które przeszły jakiekolwiek molestowanie namawiam do zgłaszania sprawy.Ten gnój który mi zrobił rozpowiedział że sama chciałam i opinia na dzielnicy poszła...Trafił się jeden który w to nie uwierzył i koniec z końców wyszłam za niego bo bałam się że już nikt inny mnie nie zechce.Okazało się że to damski bokser i taki cichy bandyta,każdą awanturę robił szeptem i jak bił to też...To z nim podjęłam pierwsze leczenie a bicie zaczęło się jak się nie udało.Próbowaliśmy też adopcji ze wskazaniem rodziny (coś w rodzaju surogatki) ale pani jak się okazało usunęła ciążę jak tylko dostała od nas parę groszy.Oszukiwała nas do końca 7 miesiąca aż w końcu moja przyjaciółka ją przycisnęła i wyszło wszystko na jaw.Chciałam popełnić samobójstwo i tu znów moja przyjaciółka uratowała sytuację,bo ściągnęła mnie z parapetu...To miały byc bliźnięta,w tym roku we wrześniu skończyły by 16 lat...
Brzmi okropnie i nawet nie jestem w stanie powiedzieć, że rozumiem co czujesz, bo nie mam zielonego pojęcia. Przykro mi :/ ja również jestem z rozbitej rodziny, tatuś poszedł w "tango" i narobił dzieci w całej Polsce, taki oto z niego podróżnik był :) Ale, Pyzia, wiesz co? To, że tutaj jesteś pokazuje tylko i wyłącznie jaka silna jesteś! Że czekając wystarczająco długo w końcu spotka Cię to na co tak naprawdę zasłużyłaś! Jesteś wspaniała, kochana, śliczna i mądra! Amen!
 
Pyzia myślę, że teraz nadszedł czas wynagrodzenia Ci tego wszystkiego. Znalazłaś już kogoś kogo kochasz i przede wszystkim kogoś kto kocha i szanuje Ciebie. Macie siebie i reszta też się ułoży :) trzymam za Was kciuki i za Wasze marzenia :)
 
Ok.Część druga mojego dorosłego życia...
Mój mąż oprócz tego że mnie bił to też mnie zgwałcił (był pijany)...W 6 rocznicę ślubu pobił mnie tak,że powiedziałam dosyć,jeszcze kilka miesięcy mieszkaliśmy razem ale już mnie więcej nie ruszył bo zagroziłam policją.Po kilku miesiącach poznałam cudownego człowieka,już nigdy nie spotkam kogoś takiego...Dane nam był spędzić ze sobą 4,5 roku z czego trzy po ślubie.Zachorował na rak i dwa tygodnie przed trzecią rocznicą ślubu odszedł...Lata z nim to najwspanialszy okres mojego życia,nauczył mnie wszystkiego,szacunku,miłości,tego jak powinno wyglądać małżeństwo.Byłam przy nim do ostatniego oddechu i do dziś nie potrafię przeboleć tej starty....Nie zdążyliśmy nawet zacząć starań tak naprawdę i pyk bańka szczęścia pękła...
 
Pyzia strasznie Cie los krzywdzil! Dobrze ze teraz tez juz masz kochanego czlowieka obok siebie. Wszystko sie ulozy! I trzymam ogromne kciuki za Was abyscie w koncu doczekali sie tego malenstwa. Moze ono choc troche przysloni Ci tamte zle przezycia i bedziesz w koncu szczesliwa. Z calego serca Ci tego zycze!
Podziwiam Cie ze jestes tak silna kobieta!!!
 
Pyziątko tak mi przykro ;( ciebie los nie oszczędzał ;(((( . Podziwiam cię że pomimo tylu bólu , ktory zadali ci mężczyżni nadal potrafisz im zaufać i oddać całą siebie - jesteś wspaniała - . Nie wiem co napisać wiecej . Jesteś bardzo silną osoba i kiedyś bedziesz bardzo szczęśliwa życzę ci tego z całego serducha ;)
 
reklama
Pyziątko tak mi przykro ;( ciebie los nie oszczędzał ;(((( . Podziwiam cię że pomimo tylu bólu , ktory zadali ci mężczyżni nadal potrafisz im zaufać i oddać całą siebie - jesteś wspaniała - . Nie wiem co napisać wiecej . Jesteś bardzo silną osoba i kiedyś bedziesz bardzo szczęśliwa życzę ci tego z całego serducha ;)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry