Powinnaś przestać przejmować się tym co "ktoś" pomyśli czy co powie. Ja jak nie mogłam przez rok zajść w ciąże mówiłam wszem i wobec że mam z tym problem i się leczę. Dzięki temu nikt mnie nie dobijał niepotrzebnymi tekstami a raczej wspierali mnie tak jak mogą i bronili. Czasami bliscy nie wiedzą "o co kaman" i tak walną, bardziej z sympatii niż dlatego ze chcą zaszkodzić

Ja starałam się prawie dwa lata i się udało... a miałam na prawdę pod górkę... gdybymę wtedy załamała z pewnością nie było by ze mną Gabriela.
Według mnie warto iść do lekarza, a nie zadręczać się myślą "że przecież poprzednio się za pierwszym razem udało". Nasze ciało się zmienia z dnia na dzień, nie ma nic stałego... a już na pewno kwestia płodności.
Probuje to sobie przetlumaczyc i poukladac . Nie potrafie im powiedziec wprost ze nie wychodzi , bo niestety u mnie w rodzinie panuje inna mentalnosc i wiem jak bylo z kuzynka ktora stara sie juz 12 lat o malenstwo ,traktuja ja jak napietnowana , niby staraja sie byc taktowni a wychodzi
zupelnie inaczej rozmowy o
dzieciach w jej towarzystwie urywaja
nawet kiedy ona sama chcialaby
porozmawiac , daja jej milion rad i
adresow lekarzy , pociaszaja do
takiego stopnia ze nawet czlowiek najbardziej tego pocieszenia spragniony mialby dosyc , prz kazdej okazji urodzin , swiat zycza jej dziecka. nie chcialabym tego[/QUOTE]
to co wolisz sluchac rad, ze juz czas na Cb? moze powiedz wprost, u Cb to 10 cykl, u niej 12 lat, to sa dwie rozne sytuacje, jesli ktos zacznie Ciebie pouczac jak masz sie leczyc to zakoncz rozmowe, bo to Twoje cialo i Twoje starania i nikt nie ma prawa wchodzic w to z butami i sprawiac Ci przykrosc komenatrzami typu oj idz zrob monitoring, oj a moze za krotko sie kochacie, oj a moze jestes za chuda, za gruba by zajsc, wiem co ja przeszlam i wiem jak bola takie slowa, nie daj sie, tylko przejdz obok i idz do przodu