Mujer - nie ciągnę tematu. Bo mi i tak nie uwierzysz, że jak Ci si,ę dobiorą do tyłka to dokumenty, listy płac ***** znaczą. Jak nie wystawiałaś faktur i innych rzeczy, żeby Twoje nazwisko na takich dokumentach było dowodem świadczenia pracy to sorry, ale jesteś pozamiatana. I naprawdę mówię Ci to jako córka sędziego - mój ojciec też był pewnien, że nie moga mi odmówić. A zrobili to z dnia na dzień, nie patrząc w ogóle na dokumenty, które im dosyłałam. A sprawa leżała półtora roku nie tknięta. Dopiero jak im wysłałam wezwanie do zapłaty to szybko zaczęli się tym zajmować. Inna kwestia - odsetki. Jako organ państwowy nie wypłacą Ci. Nawet jak wygrasz w sądzie.
ZUS to akurat państwo w państwie i to już mi powiedział kolega ojca - sędzia sądu pracy.
Ale dla mnie koniec tematu. Mówisz dokładnie tak jak ja przed całą tą aferą. :-) I w sumie nie dziwię się. bo ja też jestem osobą pewną siebie, i też bym nie uwierzyła,gdybym sama tego piekła nie przeszła (bo co by nie mówić zostałam pozbawiona środków do życia z dnia na dzień, po prostu przestali płacić, a miałam przecież sześciomiesięczne dziecko na utrzymaniu i męża, który oficjalnie zarabia połowę najniższej krajowej).