Świetne są te Wasze historie

W prawie każdej jest jakiś element który powtarza się u nas
Ja mojego męża poznałam na dyskotece na której byłam ze swoim chłopakiem. Okazało się, że mój obecny mąż był szefem mojego byłego

A co za tym idzie, wiedział o nim dużo więcej niż ja - między innymi to, że tamten był zaręczony z inną... Mój mąż się we mnie zakochał od pierwszego wejrzenia, więc bardzo szybko mi o wszystkim napisał na fb. Z tamtym oczywiście szybko zerwałam i pomyślałam sobie jeszcze, że dobrze, że ja byłam tylko tą na boku a nie tamtą, z która się ożenił, bo szczerze jej współczuję do dziś. Ale jak już byłam wolna to mój mąż nie mógł tego przepuścić. Więc codziennie do mnie pisał, najpierw tak po kumpelsku, pocieszał po rozstaniu, gadka, że nie był mnie wart przerodziła się w komplementowanie mnie. Na początku fajnie było czytać te wszystkie miłe słowa, ale po tygodniu stało się to męczące. Pisał non stop i coraz bardziej nachalnie. Wiersze miłosne, porównywanie moich oczu do zachodzącego słońca i takie tam

Zaczęłam go spławiać, bo takie zachowanie mnie drażniło. Ale on wtedy zaczął mi pisać na tablicy fb to co wcześniej pisał w wiadomościach. Zaraz stałam się w klasie tematem nr 1, bo oczywiście wszyscy znajomi ze szkoły z namiętnością to wszystko czytali

Wściekła to mało powiedziane

Napisałam mu kilka ostrych słów i przestał pisać. Byłam zadowolona że pozbyłam się tego psychola, ale po tygodniu zaczęło mi tego brakować i nie wiem czy to przeznaczenie, czy nuda, ale napisałam do niego! Umówiliśmy się w Wielki Piątek. Na naszym wygwizdowiu nie było gdzie pójść więc siedzieliśmy w samochodzie na szpitalnym parkingu

I tak rozmawialiśmy aż zrobiło się widno - tak, przegadaliśmy całą noc
Potem były święta, każdy z rodziną i druga randka była we wtorek po Wielkiejnocy - był to Prima Aprilis

Już wiedziałam, że to będzie coś poważniejszego i pamiętam, że chciałam go pocałować, ale bałam się co o mnie pomyśli, byłam zawiedziona, że trzymał dystans, ale ciągle powtarzałam sobie "Dziewczyno, przecież to dopiero druga randka!" Ale następnego dnia rozmawialiśmy bardziej otwarcie i przyznał mi się, że poprzedniego dnia chciał mnie pocałować i zapytać czy zostanę jego dziewczyną, ale z racji tego, że był to 1 kwietnia to bał się, że potraktuję to jako żart

Więc oficjalnie jesteśmy razem od 2.04
Ale ten dzień nad nami chyba wisi, bo rok później dostaliśmy od znajomego psa - który urodził się właśnie 1 kwietnia

To nasz kochany pupilek, który przypomina nam o tym nieoficjalnym początku związku
