Ufff,już po Chrzcinach. Przy drugim zbieramy kasę i do restauracji, bo padam na pysk.
Sylwia, gratuluję!!! :-) Do mnie też długo nie docierało, w sumie nadal jakoś nie dociera. Nikt jeszcze z rodziny nie wie. Muszę się w końcu do ginekologa zapisać. Już chyba wybrałam taką z samymi dobrymi opiniami, bo nie chcę trafić znowu na jakiegoś dziwaka.
Co do mnie i Pawła. Też poznaliśmy się przez koleżankę i to spotkanie było takie sztywne. Nie za bardzo mi się spodobał. Ale napisał do mnie, popisaliśmy, umówiliśmy się do kina, potem mnie odwiózł i do 4:00 nad ranem gadaliśmy w aucie i od tamtej pory byliśmy nierozłączni

Po pół roku się oświadczył, po roku znajomości wzięliśmy Ślub. Chcemy mieć dużą rodzinę i na szczęście mamy takie same priorytety, co jet bardzo ważne w małżeństwie. Bo nie wyobrażam sobie, że ja pragnę dziecka a mój Mąż nie chce. Coś okropnego. A mam taką koleżankę. Mają jedno w Adaśka wieku, ona chce drugie, on nie. Ona cały czas czeka, że może zmieni zdanie.
Co do pracy to na razie jestem na macierzyńskim, w lutym będę myśleć co dalej, ale chyba l4. Nie wiem dokładnie jak to jest.
Nadrobię resztę jak Adaś pójdzie spać, bo teraz brak czasu.