U mnie też pogoda masakryczna.. nie da się wyjść z domu, tak wieje i wieje.. normalnie tragedia, okna nie mogę otworzyć ;/
Megan, gdzie TY jesteś??
Mam nadzieję, że wszystko dobrze u Ciebie.
Ja już po skoczku, ale nie nakręcam się, bo szkoda nerwów.
U nas małe kłopoty mieszkaniowe.. przeprowadziliśmy się chwilowo [ to już nasze 5 mieszkanie ;/ ] do 4 piętrowca z mieszkaniami piętrowymi.. dziewczyny masakra. Nie spodziewałam się czegoś takiego.. Ogólnie spokój, dzieci bawią się w dużym ogrodzie, niedaleko mamy plaże etc. No ale do rzeczy.. co jakiś czas wprowadzają się tu podejrzani ludzie, z reguły młodzi.. mieszkają tak z tydzień max miesiąc.. dwa dni temu wprowadzili się jacyś młodzi mieszkanie obok nas.. i się zaczeło. Pierwszej nocy lało okrutnie a tu panna nie chciała kolesia do domu wpuścić i darła jape jak poparzona - była z 1 może 2 w nocy. Ale szybko się uspokoiła.
Ale wczoraj.. jakaś mega awantura!! Panna krzyczy, że pomocy, na policje dzwonić, ratować ją etc.. było po 1 w nocy.. mój w końcu nie wytrzymał i mimo iż prosiłam by tam nie laz wyszedł.. nagadał przestrasznie [ Ci ludzie nadzy byli, ponoć spici strasznie i cholera wie co jeszcze ], na szczęście nie tylko on wylazł a zeszli też ludzie z góry i powiedzieli, że dzieci śpią etc i dzwonią na policję. Ten młody, że spokojnie, spokojnie, nic się nie dzieję za to laska za nim dalej, ratunku, ratunku..
No nic, ludzie się rozeszli, mój wszedł do domu i czekamy. Faktycznie było chwile ciszy ale do czasu aż ta zaś zaczeła się tak wydzierać.. więc mąż zadzwonił na policję i nim skończył rozmawiać już byli dużym radiowozem, okazało się, że inni sąsiedzi też zaczęli dzwonić.. wpadła ta policja, wytargała kolesia i panna zastała.. Ale co ja się nadenerwowałam.. to już nie pierwsza w sumie taka akcja tu, tylko wcześniej mniej rodzin z dziecmi mieszkało i nikt nei interweniował.. ja się boję tu już mieszkać, szczególnie, że widziałam nie raz, jak sąsiedzi swoje sprawy załatwiają - nasyłając całą rodzinę w środku nocy ;/ Co gorsza, nie tylko na tym mieszkaniu.
Czy wy też macie wrażenie, że tu jest tak bardzo niebezpiecznie??
Swego czasu mieszkała obok taka po części nasza znajoma a w domu na wprost jej przyjaciółka. Ona miała 4 letnią córkę a tamta 2 letnią. Nasze maluchy razem się bawiły. Tylko, że w tamtym domu często jakieś imprezy jak ładna pogoda była, inni sąsiedzi się schodzili etc.. nagle krzyki i wrzaski słyszymy.. patrze a tu koleżanka, targa do nas naszą córę i tą od sąsiadki a te dwie przyjaciółki się biją.. co tu później było.. odgrażanie, że moja rodzina wpadnie do twojej etc.. 3 noce nie przespane jak i u sąsiadki jednej tak u drugiej.. tłumy ludzi do obrony.. katastrofa..
Wiem, tu są reguły, że nie mieszasz się w cudze sprawy.. ale gdy są dzieci?
Gdy są takie chwile [ na każdym z mieszkań ] to mam ochotę od razu się spakować i wracać do domu