reklama

Staraczki na Wyspach

Hej Witam i ja:)

Kama oj dzieki za te twoje fluidki... widze ze kazdego dnia wysylasz hihi i tak trzymaj az w koncu ktoras ich nie zlapie i dalej bedzie mogla zarazac:)) A z tym nastawieniem to tak jak u kazdej czasem sa lepsze dni a czasem gorsze... trzeba sie duzo starac aby myslec pozytywnie. Dlatego dzis ja przesylam dla ciebie duzo pozytywnych fluidkow:-):-):-):-):-):-):-)

Nic sie nie martw wszystko bedzie dobrze.
Ja dzisiaj mam w planach troszke pojechac w teren, szkoda tylko ze zapowiadaja heavy rain:wściekła/y: No ale jak to w szkocji pogoda w kratke wiec moze troszke sloneczko wyjdzie;-)

Milego dzionka dla wszystkich...:-D
 
reklama
U mnie też pogoda masakryczna.. nie da się wyjść z domu, tak wieje i wieje.. normalnie tragedia, okna nie mogę otworzyć ;/

Megan, gdzie TY jesteś??
Mam nadzieję, że wszystko dobrze u Ciebie.

Ja już po skoczku, ale nie nakręcam się, bo szkoda nerwów.

U nas małe kłopoty mieszkaniowe.. przeprowadziliśmy się chwilowo [ to już nasze 5 mieszkanie ;/ ] do 4 piętrowca z mieszkaniami piętrowymi.. dziewczyny masakra. Nie spodziewałam się czegoś takiego.. Ogólnie spokój, dzieci bawią się w dużym ogrodzie, niedaleko mamy plaże etc. No ale do rzeczy.. co jakiś czas wprowadzają się tu podejrzani ludzie, z reguły młodzi.. mieszkają tak z tydzień max miesiąc.. dwa dni temu wprowadzili się jacyś młodzi mieszkanie obok nas.. i się zaczeło. Pierwszej nocy lało okrutnie a tu panna nie chciała kolesia do domu wpuścić i darła jape jak poparzona - była z 1 może 2 w nocy. Ale szybko się uspokoiła.
Ale wczoraj.. jakaś mega awantura!! Panna krzyczy, że pomocy, na policje dzwonić, ratować ją etc.. było po 1 w nocy.. mój w końcu nie wytrzymał i mimo iż prosiłam by tam nie laz wyszedł.. nagadał przestrasznie [ Ci ludzie nadzy byli, ponoć spici strasznie i cholera wie co jeszcze ], na szczęście nie tylko on wylazł a zeszli też ludzie z góry i powiedzieli, że dzieci śpią etc i dzwonią na policję. Ten młody, że spokojnie, spokojnie, nic się nie dzieję za to laska za nim dalej, ratunku, ratunku..
No nic, ludzie się rozeszli, mój wszedł do domu i czekamy. Faktycznie było chwile ciszy ale do czasu aż ta zaś zaczeła się tak wydzierać.. więc mąż zadzwonił na policję i nim skończył rozmawiać już byli dużym radiowozem, okazało się, że inni sąsiedzi też zaczęli dzwonić.. wpadła ta policja, wytargała kolesia i panna zastała.. Ale co ja się nadenerwowałam.. to już nie pierwsza w sumie taka akcja tu, tylko wcześniej mniej rodzin z dziecmi mieszkało i nikt nei interweniował.. ja się boję tu już mieszkać, szczególnie, że widziałam nie raz, jak sąsiedzi swoje sprawy załatwiają - nasyłając całą rodzinę w środku nocy ;/ Co gorsza, nie tylko na tym mieszkaniu.
Czy wy też macie wrażenie, że tu jest tak bardzo niebezpiecznie??
Swego czasu mieszkała obok taka po części nasza znajoma a w domu na wprost jej przyjaciółka. Ona miała 4 letnią córkę a tamta 2 letnią. Nasze maluchy razem się bawiły. Tylko, że w tamtym domu często jakieś imprezy jak ładna pogoda była, inni sąsiedzi się schodzili etc.. nagle krzyki i wrzaski słyszymy.. patrze a tu koleżanka, targa do nas naszą córę i tą od sąsiadki a te dwie przyjaciółki się biją.. co tu później było.. odgrażanie, że moja rodzina wpadnie do twojej etc.. 3 noce nie przespane jak i u sąsiadki jednej tak u drugiej.. tłumy ludzi do obrony.. katastrofa..
Wiem, tu są reguły, że nie mieszasz się w cudze sprawy.. ale gdy są dzieci?
Gdy są takie chwile [ na każdym z mieszkań ] to mam ochotę od razu się spakować i wracać do domu :(
 
U mnie też pogoda masakryczna.. nie da się wyjść z domu, tak wieje i wieje.. normalnie tragedia, okna nie mogę otworzyć ;/

Megan, gdzie TY jesteś??
Mam nadzieję, że wszystko dobrze u Ciebie.

Ja już po skoczku, ale nie nakręcam się, bo szkoda nerwów.

U nas małe kłopoty mieszkaniowe.. przeprowadziliśmy się chwilowo [ to już nasze 5 mieszkanie ;/ ] do 4 piętrowca z mieszkaniami piętrowymi.. dziewczyny masakra. Nie spodziewałam się czegoś takiego.. Ogólnie spokój, dzieci bawią się w dużym ogrodzie, niedaleko mamy plaże etc. No ale do rzeczy.. co jakiś czas wprowadzają się tu podejrzani ludzie, z reguły młodzi.. mieszkają tak z tydzień max miesiąc.. dwa dni temu wprowadzili się jacyś młodzi mieszkanie obok nas.. i się zaczeło. Pierwszej nocy lało okrutnie a tu panna nie chciała kolesia do domu wpuścić i darła jape jak poparzona - była z 1 może 2 w nocy. Ale szybko się uspokoiła.
Ale wczoraj.. jakaś mega awantura!! Panna krzyczy, że pomocy, na policje dzwonić, ratować ją etc.. było po 1 w nocy.. mój w końcu nie wytrzymał i mimo iż prosiłam by tam nie laz wyszedł.. nagadał przestrasznie [ Ci ludzie nadzy byli, ponoć spici strasznie i cholera wie co jeszcze ], na szczęście nie tylko on wylazł a zeszli też ludzie z góry i powiedzieli, że dzieci śpią etc i dzwonią na policję. Ten młody, że spokojnie, spokojnie, nic się nie dzieję za to laska za nim dalej, ratunku, ratunku..
No nic, ludzie się rozeszli, mój wszedł do domu i czekamy. Faktycznie było chwile ciszy ale do czasu aż ta zaś zaczeła się tak wydzierać.. więc mąż zadzwonił na policję i nim skończył rozmawiać już byli dużym radiowozem, okazało się, że inni sąsiedzi też zaczęli dzwonić.. wpadła ta policja, wytargała kolesia i panna zastała.. Ale co ja się nadenerwowałam.. to już nie pierwsza w sumie taka akcja tu, tylko wcześniej mniej rodzin z dziecmi mieszkało i nikt nei interweniował.. ja się boję tu już mieszkać, szczególnie, że widziałam nie raz, jak sąsiedzi swoje sprawy załatwiają - nasyłając całą rodzinę w środku nocy ;/ Co gorsza, nie tylko na tym mieszkaniu.
Czy wy też macie wrażenie, że tu jest tak bardzo niebezpiecznie??
Swego czasu mieszkała obok taka po części nasza znajoma a w domu na wprost jej przyjaciółka. Ona miała 4 letnią córkę a tamta 2 letnią. Nasze maluchy razem się bawiły. Tylko, że w tamtym domu często jakieś imprezy jak ładna pogoda była, inni sąsiedzi się schodzili etc.. nagle krzyki i wrzaski słyszymy.. patrze a tu koleżanka, targa do nas naszą córę i tą od sąsiadki a te dwie przyjaciółki się biją.. co tu później było.. odgrażanie, że moja rodzina wpadnie do twojej etc.. 3 noce nie przespane jak i u sąsiadki jednej tak u drugiej.. tłumy ludzi do obrony.. katastrofa..
Wiem, tu są reguły, że nie mieszasz się w cudze sprawy.. ale gdy są dzieci?
Gdy są takie chwile [ na każdym z mieszkań ] to mam ochotę od razu się spakować i wracać do domu :(

LILITH bardzo Ci współczuję i uwierz mi że doskonale wiem o czym piszesz.
Kiedyś jak mieszkałam na jednym mieszkaniu to miałam bardzo podobnie tylko że nasze prośby o spokój nie przynosiły żadnych rezultatów więc aby nie mieszać się w policję postanowiliśmy że przeprowadzamy się do domu wolno stojącego.Udało znaleźć nam się super dom gdzie sąsiadów mamy na dole a my mieszkamy sobie na całej górze.Dzielimy z nimi ogród.Są na prawdę ok.Ona jest Polką a On Brytyjczykiem i są małżeństwem,nie ma żadnych awantór,policji,krzyków i na dodatek spodziewają się "lada chwila"dziecka więc trafiliśmy na prawdę super a tak się baliśmy lecz nie ukrywam że to obecne mieszkanie kosztuje nas 125 funtów na miesiąc więcej ale warto na prawdę.

Mam nadzieję że u Ciebie wszystko się ułoży i że traficie na dobrych sąsiadów.
Pytałaś czy mamy wrażenie że tu także jest niebezpiecznie?Otóż jeśli chodzi o mnie to TAK
Czuję że na każdym kroku jest ryzyko niebezpieczeństwa.
Czasami mam dość tej Anglii i tak jak Ty najlepiej spakowałabym walizkę i wrócił ale wiem że to nie jest rozwiązanie i że nie tędy droga.
 
LILITH kurcze ja tez wiem jak to jest mieszkac w takim towarzystwie. Kurcze wspolczuje. My mielismy inna sytuacje, my mieszkalismy z po****ncami. Prawie sie wykonczylam psychicznie, normalnie do domu sie balam wracac a ile przeplakalam... Dlatego czasem lepiej jest wydawac wiecej na czynsz a miec swiety spokoj. My mieszkamy teraz juz sami, fakt trzeba sie liczyc z wiekszymi kosztami ale mieszkac w miejscu do ktorego czlowiek z checia wraca nie ma swojej ceny. Dlatego nie zastanawiaj sie i jesli mozesz zmienic to zmien za wczasu, po co sie martwic... A z tym bezpieczenstwem, to mimo iz mieszkam w spokojnej okolicy nigdy nie bede czula sie bezpieczna i po zmroku wole nie wychodzic z domku. Buziaczki dla wszystkich i przyjemnej nocki:))
 
Jejku LILITH naprawdę Ci współczuję:sorry2: naszczęście nie miałam takich sytuacji ale nie raz słyszałam od znajomych od takich akcjach... masakra, tu jest sama patologia:szok:
A co do niebezpieczeństwa to ja też mam takie odczucia, boję się tutejszych ludzi są bardzo agresywni i czują się bezkarni, ja pod tym wzgędem bardzo źle się tu czuję...
Naszczęscie mieszkamy w dosć spokojnej okolicy i za sąsiadów mamy samych starszych ludzi więc Ok. Ale Boję sie wieczorami sama tutaj chodzić...
Mam nadzieję ze jakos uspokoi się u Ciebie i poczujesz sie bezpieczniej... :tak:

A ja mam dziewczynki dobre wieści (w koncu!). Dziś przyszedl nam list z klinki i wiecie co? wiytę mamy na 30 września:-):-):-) Jak to zobaczyłam to nie mogłam uwierzyć ze tak szybko:szok: ja liczyłam ze to spotkanie bedzie gdzieś w listopadzie a to juz za dwa tygodnie:tak: Po raz pierwszy jestem mile zaskoczona tutejszą służba zdrowia:-D
Naprawdę bardzo się ucieszyłam, wiem ze na tej wizycie niekoniecznie wydarzy się coś pozytywnego ale cieszę się ze nie musimy juz tak długo czekać. Dwa tyg szybko zlecą i będziemy juz coś wiedziec co oni nam tu powiedza i zaproponują:tak:
Pozdrawiam Was i dobranoc:-)
 
Roxii bardzo sie ciesze z tych wiadomosci, no w koncu cos sie ruszylo. Masz racje dwa tygodnie szybko zleca... Naprawde bardzo bardzo sie ciesze... teraz trzymam kciuki zeby jakies konkretne decyzje padly na tej wizycie... wystarczy juz tego czekania niech zaczna dzialac!!! Milych senkow zycze. Papatki
 
Roxii, to super wiadomość !! Bardzo ale to bardzo się cieszę :) Ciekawe co uda wam się załatwić, no i jak dobrze, że nei musicie tyle czekać!!

A powiedzcie, jak się ma hausing, można go przenieść na nowe mieszkanie czy procedura zaczyna się od nowa??

Czekamy teraz na taxy i w miedzyczasie czegoś poszukamy..
My zawsze mieszkaliśmy sami, i z reguły sąsiedzi byli ok, tylko burdy na ulicach..
ale to co się wyrabia tu, przeszło wszelkie granice..

Teraz zaś policja przyjechała, ale nie wiem, może kontrolnie, bo tam cisza była i od razu ich wpuścili.. może jakaś rozmowa.. choć o tej porze??

Tak czy siak zwiałam na górę do męża i córy ;/
 
ROXIII ale wiadomosci,kurde ciotka nie spodziewalam sie ze tak szybko!!!
jestem pozytywnie zaskoczona!!! napisz mi tylko jeszcze jak to bylo od poczatku..
udaliscie sie do gp i jak bylo dalej..???bo wiesz co ja mysle?poki co nie mamy kasy
i gdybym zglosila sie do gp i zaczela na kase chorych a potem dokonczyla prywatnie???
jasna dupa nie orientuje sie jak to tu wyglada....i kombinuje jak koń pod gore!

LILITH kurde patologia tu straszna bo inaczej tego nazwac sie nie da!!! ale sie nerwow
najadlas pewnie?!

wiecie co ja mialam taka sytuacje,ze szlam na miasto i z za rogu wychodzi laska,mloda
tak w moim wieku i placze....pomyslalam ze pewnie cos sie stalo,jakis wypadek albo cos...
pyta czy mam tel na chwile bo musi zadzwonic,plakala strasznie,dalam jej ten tel,zadzwonila
do jakies laski i zaczela ja wyzywac od dzi...ek,ku...ew,cisnela na maxa...ja tam stalam,ludzie
sie ogladali..po chwili sie zorientowalam ze ona pijana!!!!
pozniej ten nr dzwnil do mnie ale nie odbieralam,skonczyla gadac,a raczej wrzeszczec,wzielam
ten tel i ucieklam..szok!!!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry