Dziękuję dziewczyny za wsparcie, pierwszy dzień zawsze jest najgorszy :-(
Dziś już samopoczucie trochę lepiej, nie tracę nadziei i czuję, że nowy rok przyniesie nam nasze upragnione drugie szczęście. Mój M bardzo mnie wspiera, nie lekceważy moich odczuć...
Ale po wczorajszym jakoś straciłam zapał do tych świąt, poryczę się na pewno. Ogólnie to tak jakoś bez sensu, to mój czwarty cykl z Clo i jakoś nic nie wychodzi, i nie mam pojęcia czemu, przytłoczyło mnie to wszystko, może też dlatego, że w te święta powinniśmy być już we czwórkę :-

-

-(
Ah...nic nie idzie tak jak trzeba...przepraszam za smęty
edith to super, że mężowi lepiej, ja w tym roku też się porywam na pierogi, i to pierwszy raz, ciekawe czy mi wyjdą, najbardziej chodzi mi o ciasto, te wałkowanie...
Zalewa mnie dziś, ale na szczęście brzuch nie boli...
Wstaliśmy dziś późno, bo dopiero o 9.30
Mój M dzwonił, że skończy dziś wcześniej, od jutra już ma wolne aż do 7 stycznia, trochę mi pomoże z tym wszystkim...
ściskam was kobietki, miłego dnia