Ja mam małą rodzinę - jedynie mama, siotra, dziadek. Odkąd sie wyprowadziłam tak daleko, to wszyscy rozumieją, że wolę przyjechać np tydzień po świętach, bo po prostu ruch nie jest taki duży i wygodniej mi się jedzie. Dotychczas jeździłam na wszystkie święta. Te będą pierwsze u siebie w domu. Namawiałam mamę, aby przyjechała do nas, bo siostra też w tym roku przyjeżdża tydzień po świętach. Nie chciałam, żeby siedziała w wawie sama. Ale uparła się i twierdzi, że tego potrzebuje. Na siłę jej nie ściągnę. U nas bardzo szanujemy nasze potrzeby i nikogo się nie zmusza do niczego. Z resztą wgl bardzo często jeżdżę do wawy. Przynajmniej 1x w miesiącu, a bywa, że byłam nawet 3 razy lub na tydzień czasu. No i niemal codziennie rozmawiamy z siostrą lub z mamą przez tel. Jesteśmy bardzo zżyte.
Fajnie, że stało się to u Was tradycją i wiesz z góry, jak będą święta wyglądać. U nas co roku na miesiąc przed prowadzone są długie dysputy kiedy przyjeżdżamy bo trzeba pogodzić święta w warszawie, w kozienicach i u nas. I jeszcze podzielić się która co przygotuje... Bywa ciężko szczególnie, jak moj mąż pracuje do samego końca - np wigilia w tym roku zaczęła się po 20:30 bo do 16:00 mąż pracował, a mamy 250km do przejechania.