mitaka
Fanka BB :)
Neta no to trzeba do Lublina przyjeżdżać dzieci robić a nie Kielc się zachciało 
m-s jeżeli chodzi o mnie to dopiero z kuchni wyszłam, Dżizas chyba zaczne przez cały tydzień zupy gotować bo to rach ciach i pozamiatane a jak się tylko za coś innego zabrać to trudno się wygrzebać-padam na ryjek. Dzisiaj posprzątałam, poodświażałam, wypastowałam buty zimowe i woooooon aż do grudnia ;-) Jutro zaś relaxxxx jeszcze nie wiem pod jaką postacią ale na pewno z daleka od kuchni i oby nie padało. Co u Ciebie?

m-s jeżeli chodzi o mnie to dopiero z kuchni wyszłam, Dżizas chyba zaczne przez cały tydzień zupy gotować bo to rach ciach i pozamiatane a jak się tylko za coś innego zabrać to trudno się wygrzebać-padam na ryjek. Dzisiaj posprzątałam, poodświażałam, wypastowałam buty zimowe i woooooon aż do grudnia ;-) Jutro zaś relaxxxx jeszcze nie wiem pod jaką postacią ale na pewno z daleka od kuchni i oby nie padało. Co u Ciebie?




. Może znalazł się jakiś jeden macho, który ma speeda i dotrze do jajeczka :-). Dziś podobno owulacja i kolejny numerek wieczorem chociaż jajnik prawy mnie dość konkretnie boli. Ale mam nadzieje że do wieczora minie i nabiorę ochoty. Z jednej strony cieszę się że Mój ma taką ochotę, ale z drugiej strony jest mi troszkę smutno bo tak się napalił na dzidziusia a raczej się nie uda i będzie mi zajebiście smutno jak znów ogłoszę mu że dostałam @. Jakaś mała iskierka nadziei we mnie też się tli, ale powtarzam sobie że na pewno przez min 3 miesiące nie będzie fasolki. Nie chcę się nakręcać i znów rozczarować. łatwiej jest wierzyc że nie będzie ciąży ( ale nad tym głębiej też się nie zastanawiam bo zaczynam płakać) Bardzo to skomplikowane ale mam nadzieje że rozumiecie ;-). Tak strasznie chciałabym mieć dziecko. Jak zaczynałam się starać to myślałam że chyba umrę jak to będzię trwało ok roku, to była dla mnie jakaś granica nie do przejścia, niemożliwe żebym ja się tak długo starała, przecież mnie to nie spotka. A teraz jest już 9 miesięcy i ta granica roku się zbliża wielkimi krokami i pewnie do niej dobije i przekroczę.... jakoś nie umarłam. Ale nerwy i uczucia mam nieźle zszargane. Od małego kochałam dzieci i bardzo chciałam je mieć. Można powiedzieć że od momentu kiedy miała juz tą świadomość że są małżeństwa które nie mogą mieć dzieci to panicznie się bałam że mnie też to może spotkać. Pamiętam że razem z koleżanką jak miałysmy może z 10 lat oglądałyśmy głupkowate brazylijskie seriale a potem bawiłyśmy się w ich postaci. Pamietam jak dzisiaj że miałam być jakąs tam powiedzmy Luz Mariją która właśnie dzieci mieć nie mogła. i ja pokłóciłam się o to z koleżanką bo nie chciałam odgrywać tej postaci. Bałam się wywołać wilka z lasu, że jak będę się bawić w to że nie mogę mieć dzieci to tak może być na prawdę. Przerażające że już w tym wieku miałam takie obawy i tak pragnęłam dziecka. A tu się okazuję że samo myślenie o tym wywołało wilka i koszmar trwa.