no o to mi chodzilo, trzymam kciuki by sie ta adopcja powiodła, by sie spelnily Wasze marzenia, wiem jak to jest jak czlowiek pragnie miec takiego okruszka...i nie moze![]()
Powiem Ci, że tak jakoś to wygasło troszkę we mnie... nie tak negatywnie, ale jestem spokojniejsza, nic nie mogę z tym zrobić, los decyduje za mnie niestety, już coraz mniej boli...Żyć trzeba..
Rozmawiałam dzisiaj z babcią mówi, "a jak się nie uda to może niedługo adoptujecie, co?" i że cały czas się modli o nas
Nie wiem co na to mama, teściowa, .. z resztą to wszystko tak szybko tak nie pójdzie, więc boję się tylko trochę
i sie nie boj, dziecko pokochasz to pewne, bo milosc do dziecka sie rodzi od razu, czy swoje czy kogos, Ty bardzo chcesz byc mama i wieze, ze bedziesz bardzo dobra!