Mama już piszę już
Wikulaa...kurka wodna, mam nadzieję, że ten już będzie idealnie wstrzelony i zielono się zrobi
Zjola :-)

no masakra... ale ja po wczorajszej wizycie już wiem, że abstynencja przed owu, nie jest dobrym pomysłem...wytłumaczę dalej dlaczego
Więc tak wyobraźcie sobie, że po dwóch latach starań o dziecko, borykania się z bolesnymi i ogromnie skrzepowymi @, wmawiania mi, że brak ciąży to moja psychika...TRAFIŁAM NA CZŁOWIEKA, który nic nie powie- dopóki mnie całkiem nie zdiagnozuje. Wizyta trwała dobre 40 minut, lekarz niezwykle uprzejmy, dżentelmen w każdym calu, z poczuciem humoru (co jak wiadomo dla mnie ważne

Dostałam schemat całej procedury diagnostycznej, wszystkie badania, oraz co po czym robić będziemy.
Więc zaczynam od USG 4D w 4-5 dc, potem badania z krwi, wymazy z szyjki w 2 fazie cyklu. W maju ewentulanie, HSG, albo Histeroskopia, potem ewentualnie Laparoskopia. Wszystko jednak wyjdzie w praniu że tak powiem po kolei.
Na razie żadnych konkretnych diagnoz jedynie domysły, np. endometrioza (okropnie bolesne @ plus skrzepy:-()...no to mnie martwi, bo zajście z endo jest możliwe ale czy ja to psychicznie wytrzymam ???

Zadawał dość dużo pytań, obejrzał moje wszystkie wyniki, wykresy z ostatniego roku, hormony super...wykresy piękne, książkowe, stwierdził, że byłby w szoku jeśli by przy takich wykresach owu nie było, ale równie dobrze jajeczko może być mało wartościowe czy coś...
Co do współżycia to powiedział, że abstynencja wcale nie oznacza, że lepsza będzie i ilość i jakość...tu najważniejsze jest to aby współżyć kiedy się ma ochotę. mimo wszystko organizm kobiecy tak jest skonstruowany, że zazwyczaj najbliżej owu ma się chcicę

...tak nie powiedział, tylko bardziej ...wiecie po medycznemu..ale dał do zrozumienia, żeby absolutnie nie serwować sobie na siłę postu bo owulacja... no cóż
Generalnie dziewczyny DOPIERO PO 2 LATACH...staję do walki ale same powiedzcie...JEST O KOGO WALCZYĆ:-)