grubson rozumiem Cię doskonale. Ja na szczęście nigdy nie poroniłam, ale przy mojej drugiej ciąży mało nie brakło. W pierwszej ciąży czułam się doskonale, za bardzo się nie oszczędzałam i wydawało mi się, że przy drugiej będzie tak samo. Kilka razy dźwignęłam starszego syna, zakupy, pogoniłam trochę i w 10 tygodniu wylądowałam w szpitalu z wielkim krwiakiem, bo odklejało mi się łożysko. Przez kilka dni musiałam leżeć plackiem, potem powolutku pozwolili mi wstawać. Na szczęście wszystko szczęśliwie się skończyło, ale strach pozostał do końca. Pamiętam, że sobie tak mówiłam, że wytrzymać do 16 tyg, potem będzie lepiej. A po 16 tyg wcale nie było lepiej, bo przestałam się bać poronienia, a zaczęłam bać się przedwczesnego porodu, itd. Jak już byłam blisko porodu, to bałam się, że dziecku będzie coś dolegać. Jak syn już był z nami, to pamiętam jak zaglądałam do łóżeczka i płakałam, bo wyobraziłam sobie, że mogłam go stracić :-(
Więc dziewczyno oszczędzaj się i uważaj na siebie. Ja też mam ogromnego stracha, bo mam taką robotę, że czasem muszę coś dźwignąć, a jestem sama i nie ma mnie kto wyręczyć.
jussastar fajnie, że u Ciebie wszystko OK. Uważajcie na siebie
A ja cały czas zaglądam na stronę laboratorium, bo kobieta mówiła, że może uda się tak ok. 13, ale, żebym za bardzo na to nie liczyła. Chyba mnie trafi!!!!!!!!!!!!!!!!!