Mag powiedz mi czy warto, męczyć się i myśleć co nowego wymyśli ? Nie lepiej być samej ale mieć święty spokój nie martwić się o to co mu dziś zrobić na obiad/kolacje? zbierać po nim skarpetki? możesz wyjść z koleżankami :-)
Ja też nie miałam parcia na związek, jak ochłonęłam po rozstaniu to zaczęłam robić to co mnie ograniczało pod plakietką "zajęta", z moim obecnym gadaliśmy jeździłam z nim na mecze, treningi, wygłupialiśmy się, bo się znamy długo, on zapewnił mnie ,że już nic do mnie nie czuje, że już mu przeszło całe to uwielbienie do mnie ;-) Nawet jego znajomi się pytali go czy my jesteśmy razem, to mieliśmy wieeeelkie obrzydzenie co do tego pomysłu

ja mu powtarzałam , śmiałam się,że nigdy nie znajdzie dziewczyny, która zaakceptuje sport który uprawia.
i co wystarczyło to,że widziałam,że jakaś kobieta do niego startuje, włączyła mi się czerwona lampka " co ja nie dam rady? JA?! nie ma mowy" i uwiodłam M. nie minął nawet tydzień jak przytulony do moich nóg stwierdził,że warto było czekać te 5 lat, że większego szczęścia nie mógł dostać :-)
....teraz wiem,że to była jedna z lepszych decyzji :-)