Ja i P w trakcie jego studiów i moich myśleliśmy, że zaliczyliśmy wpadkę brzydko mówiąc, tzn pękła nam prezerwatywa. I mimo tego, że On był na 5 roku już, a ja właśnie miałam obronę licencjata bardzo się stresowaliśmy. W pewnym momencie zauważyłam, że zaczyna go ta wiadomość przerastać. Niby mówił, że kocha mnie i to maleństwo, ale widziałam w jego oczach strach. Tak naprawdę nie mieliśmy, ani środków do życia, ani nic. Ja prowadziłam kiosk, ale tylko dlatego, że byłam sama dla siebie sterem, żeglarzem, okrętem... i nie musiałam się prosić szefa, by dał mi wolne na sesje et cetera

Nie bylibyśmy w stanie wyżyć we dwóch z tego, a co dopiero tu mówić o dziecku... Teraz kiedy oboje skończyliśmy studia, jesteśmy niemalże niezależni, to podjęliśmy świadomą decyzję o maluszku. Broń Boże nie chcę Cię pouczać, jak masz postępować, bo uczyć się powinniśmy na własnych błędach, ale jeśli dochodzi do takich spięć między Wami, warto to przemyśleć

I jeśli On nie jest gotowy, trzeba odpuścić ;D Take care :*
Atan o fuj. Nigdy nie znosiłam ryb :/ A makrelę zjem tylko wędzoną i to muszę mieć wielki dzień na to ;D hah ale jedz, niech dzidzia rośnie
