Dzięki Wam dziewczyny..kochane jesteście ogromnie..
to że mi się to przydarzyło nie oznacza że wam się przydarzy..
Czy jest ktoś kto miał taką sytuacje? Co się potem dzieje?
Idę się wykąpać..jestem cała żelem od USG wymazana....i może pomoże mi to się uspokoić..ręce całe mi dygoczą..
Matrocha widzę, że jeszcze się nie odezwałaś, mam nadzieję, że jednak wszystko jest ok, ale opisze moją "przygodę" tak ku zainteresowaniu innych (choć nikomu tego nie życzę).
Ja także w 8-tc dowiedziałam się, że "nic tam nie ma" takie dosłownie usłuszałam słowa. Oczywiście płacz, choć przyznam, że dziecko wtedy było wpadką i jakoś szczególnie nie byłam z myślą o nim związana emocjonalnie. Dostałam skierowanie do szpitala (bo samo nie zaczęło się oczyszczać) za jakiś tydzeiń, a w szpitalu trzeba być na czczo i nie można nawet pić, później dają Ci tabletki poronne i pojawia się ból taki jak przy @ i zaczyna z Ciebie lecieć, dostajesz wkładkę i lepiej nie chodzić wtedy bo fiknąć można łatwo. A "po wszystkim" dostajesz głupiego jasia i wiozą cię na czyszczenie, to odbywa się w znieczuleniu ogólnym, ja dostałam znieczulenie przez kroplówkę, nic a nic nie boli, później też nie. Pobierają wycinki do badania histopatologicznego a Ty do domu. Kolejna @ powinna pojawić się za jakieś 2-3 miesiące i przez 6 miesięcy lepiej nie starać się o malucha. Choć wiem, że niektóre z dziewczyn już po 3 m-cach były ponownie w ciąży. Nie należy też martwić się swoistym zapachem pierwszej i 2 @, bo ona nadal się oczyszcza.
To chyba tyle, opisałam dość szczegółowo. Ze mną były jeszcze 3 dziewczyny z tym samym problemem na sali i wszystkie beczałyśmy.
Ale kochana, nawet jeżeli ta okrutna diagnoza się potwierdzi to nie traktuj tego jak koniec świata, jak widzisz ja teraz noszę pod sercem małą wiercpiętę, pomimo tak drastycznych doświadczeń. I aboslutnie się nie obwiniaj, nie każda z nas o tym wie, ale tylko 10% wszystkich ciąż kończy się urodzeniem zdrowego dziecka. Niestety zarodek na początku jest zbiorem szybko dzielących się komórek i niestety one mutują i tak się dzieje, że niektóre ronią się nawet przed terminem @ a niektóre w tym najbardziej newralgicznym okresie ciązy 6-9 tydzień. Taki nasz niedoskonały mechanizm genetyczny. A od męża oczekuj wsparcia, należy Ci się.
My niestety też poprzednio popełniliśmy ten błąd i opowiedzieliśmy rodzinie i znajomym o ciąży, ja nawet w pracy powiedziałam i rzeczywiście nie jest później przyjemnnie, ludzie nie wiedzą czy się użalać czy udawać, że nic się nie stało, ale to minie. Przy drugiej ciązy czekaliśmy dzielnie do 12 tc.
Trzymaj się kochana, jak by coś trzeba było to pisz.
Rozważam też prowadzenie przez dwóch ginów bo boje się mimo wszytko gina zmieniać, ale nie wiem czy mnie na to stać...
Ja tam wychodzę z założenia, że sama sobie najlepiej ciążę prowadzę:-), a zmiana wtak późnym okresie trochę by mi zaburzyła poczucie bezpieczeństwa. Fifka, nic się nie dzieje, to może nie ma potrzeby zmieniać? U mnie też jest tylko kotrola badań moczu i morffologii, waga, badanie i słuchanie serduszka (nawet nie mam USG), ale jak nic się nie dzieje to jeszcze mamy niby robić. Ciąża to stan fizjologiczny, a nie chooba i tak do tego na spokojnie podchodzę. Widzę, że moja gin kontroluje newralgiczne momenty i zleca badania, a jak mam jakieś pytania to zawsze wcześniej spisuję na karteczkę bo w tym amoku w gabinecie zawsze zapomniam
A i obejrzałam Mineralną. Nie wiedziałam, że Ona szkołę rzuciała. Swoją droga to mam nieodparte uczucie, że ona kiedyś się tu zalogowała pod innym nickiem i wypytywała nas czy to nie za wcześnie za ciążę, pamiętacie? No ciekawe jak Jej się życie ułoży z Arnoldem.
:-)