No -zapiekanka wstawiona do piekarnika

Oj kurcze myślę, że jeszcze jakoś dam radę z tymi nockami. Mała przybiera na wadze ładnie, więc jakoś to będzie, a karmić piersią zamierzam 6 miesięcy. Potem obiadki, deserki, kaszki i mm.
Coś zła ta moja Miśka jest dziś, może po spacerze się jej poprawi. A co do przewijania, to ja przewijam raz w nocy, bo Kala się moczy dużo i nie wyobrażam sobie zostawić jej do rana pełną pieluszkę... :/
Aha, jeszcze o rodzinnym porodzie - ja jestem bardzo, bardzo za! rodziłam z mężem - fakt przyjechał na ostatnie 15 minut partych, bo mnie szybko zwinęło w szpitalu, a od telefonu mojego, że zaraz urodzę (bo zaczęły mi się skurcze o 2 w nocy, zadzwoniłam o 4 a urodziłam o 4.30) dojechał w 15 minut, a ma do szpitala 16km

ale polecam - był wielkim wsparciem i serio, już cie nic nie obchodzi, czy patrzy, czy coś... ważne że trzyma za tą rękę, wspiera i pomaga oddychać. Mój jeszcze powtarzał za położną, bo mało dochodziło do mnie ;p no i co chwile: "jesteś silna, dasz radę, DAMY RADE! już zaraz Kalę zobaczymy, jesteś dzielna" i tak w kółko

i te 2 godziny razem zaraz po... cudowne!!!