ja chyba zwariuje do czasu tej wizyty.. nie wiem jak radzić sobie ze stresem.. Umiem uspokoić się na parę minut i potem wszystko wraca jak bumerang. Pojedziemy troszeczkę wcześniej, to może wcześniej mnie przyjmie.. nie wiem jakie plany po badaniu- wiec jak tylko będę w domciu to napiszę..
A wiem że najgorzej jest jak się rozbieram do USG i nogi mi latają z nerwów..potem rozpakowywanie prezerwatywy przez ginka..drążek ..i apogeum stresu! każda sekunda przekształca się w minutę..a minuta w godzinę..a w uszach dudni rytm mojego serca..
A ja tak będę we czwartek o 18,15.
Ciągle nie mogę pozbyć się myśli, że to niemożliwe żeby mi się tym razem udało, choć wiem, że to absurdalne.
Wracając do Waszej rozmowy o pralkach, praniu i mężczyznach: mój, całkiem inteligentny, mąż wygłosił kiedyś z oburzeniem w głosie, że pralki mają za dużo guzików i pokrętełek. Powinny mieć jeden z napisem PIORĘ! Na co ja dodałam, że jeżeli chodzi o jego zdolności w tym temacie to napis na guziku powinien głosić : UWAGA PIORĘ!



i całuski dla Bejbika